GMO – modyfikowana genetycznie żywność mi nie smakuje!
O żywności modyfikowanej genetycznie huczy się w mediach bo w Sejmie głosowana była ustawa o nasiennictwie, którą prezydent zawetował w sierpniu tego roku. Oznacza to, że ustawa wróci w takiej czy innej formie. W interesie nas wszystkich – zjadaczy chleba, mięsa, warzyw i owoców jest to, aby ustawa zakazywała stosowania nasion genetycznie modyfikowanych i wymuszała oznaczanie produktów spożywczych i pasz, które zawierają organizmy modyfikowane genetycznie. Organizmy GMO wykorzystywane są w produkcji żywności, pasz oraz leków.
Co to jest GMO?
Definicje naukowe znajdziesz na Wikipedii. Ja opiszę to po ludzku. Rolnik sieje pszenicę, z której kiedyś będzie mąka i chleb. Ale atakują ją różne szkodniki, przez co zbiory są znacznie mniejsze. W efekcie rolnik ma straty z produkcji, pszenicy jest mniej, jej ceny wysokie, więc ceny chleba są wysokie.
Aby plony były większe, rolnik kupuje odpowiednie nawozy oraz środki ochrony roślin. Szkodników i chorób jest mniej, plonów więcej, mąki i chleba również. I taką sytuację mamy obecnie w Polsce. Mimo, że nie widać tego w sklepowych cenach, Polska ma nadprodukcję żywności. Dlatego po przystąpieniu do UE nałożono na nas „kary” w postaci limitów produkcji (np. mleka, pszenicy, cukru), żeby nie zniszczyć innych rynków unijnych naszą tanią i zdrową żywnością. To idiotyczne z punktu widzenia ekonomicznego każdej rodziny (bo wiadomo, że jeśli jest więcej cukru, to jego cena jest niska), ale w interesie całej Unii oraz starych krajów członkowskich, gdzie koszty są wyższe – takie kary były jedynym sposobem na ochronę ich rynków rolnych.
Sytuacja, do jakiej dążą zwolennicy upraw GMO jest jeszcze inna: rolnik nie musi powiększać pola ani kupować środków ochrony roślin, tylko odpowiednie nasiona pszenicy zmodyfikowanej genetycznie w taki sposób, że produkuje np. enzym lub białko, które działa toksycznie na szkodniki. W efekcie rolnik nie robi nic, pszenica rośnie sama, daje wielkie plony, więc ma wielkie zyski.
Oto dlaczego uważam, że żywność GMO jest szkodliwa.
Wszystko fajnie, tylko że jest kilka „ale”…
Po pierwsze,
to że więcej wyprodukuje, nie oznacza, że więcej sprzeda – bo ciągle są limity narzucone przez UE. Więc musi wyrzucić (tak jak dzieje się to teraz, bez GMO, bo jak wspominałem Polska ma nadprodukcję żywności) a często też zapłacić karę za za dużą produkcję.
Po drugie,
nie mamy jako ludzie 100% gwarancji bezpieczeństwa takiej żywności. Zostało już udowodnione naukowo, że łosoś modyfikowany genetycznie, wprowadzony do naturalnego środowiska, może wyprzeć „naturalne” łososie przez zaledwie 40 pokoleń! Możesz pomyśleć – i co z tego, skoro smakuje tak samo?
No więc, po trzecie,
to że smakuje tak samo, to nie znaczy, że to jest to samo. Organizm każdego z nas zamieszkują tysiące bakterii (głównie w przewodzie pokarmowym), których roli do końca nie znamy, tak jak nie znamy roli wszystkich mikroelementów. Naturalna żywność ma skład fizyko-chemiczny taki, jaki zna człowiek od 80 tysięcy lat (albo i dłużej). Modyfikowana genetycznie – jest po prostu inna, a skutków tej „inności” nie możemy jeszcze przewidzieć. Zmiany genetyczne odbywają się we wszystkich organizmach żywych, to bezsprzeczna prawda. Ale odbywają się w sposób ewolucyjny (Darwin), a nie rewolucyjny.
Po czwarte,
Wspomniany modyfikowany genetycznie łosoś czy inne zwierzę albo roślina może w szybkim czasie wyprzeć swoje „naturalne” odpowiedniki z ekosystemu. A jak sama nazwa wskazuje – ekosystem to układ wzajemnie powiązanych organizmów, żyjących w rozmaitych symbiozach i łańcuchach pokarmowych. Nie ma pewności, że jeśli zmienimy ogniwo na jednym końcu takiego łańcucha, jego drugi koniec pozostanie taki sam. To po prostu nielogiczne – coś musi się zmienić.
Dla kogo dobre jest GMO?
Najwięcej zyskują na tym producenci żywności, bo jak opisałem na wstępie – mogą zwiększać plony i zyski, bez zwiększania nakładów na ochronę roślin czy powierzchni upraw. Ale dużo więcej wygrywa… firma produktująca rośliny GMO. Dlaczego?
Tworząc modyfikowaną genetycznie kukurydzę, której nie imają się szkodniki i daje wysokie plony i zyski zapewnia sobie stały odbiór nasion. W ten sposób dochodzi do monopolizacji rynku i po pewnym czasie firma taka może decydować o tym jak wygląda rynek żywności (ceny, popyt i podaż) w danym kraju a nawet na świecie.
Ponieważ biotechnologia jest bardzo kosztowną dziedziną nauki, tylko kilka korporacji na świecie może się w nią zaangażować. Najbardziej znaną jest firma Monsanto z USA (produkuje np. preparat Roundup).
Zobacz pierwszą część filmu na temat korporacji Monsanto. To tylko 10 minut, a dowiesz się o wiele więcej, niż wie przeciętny zjadacz chleba. Link do pełnej wersji filmu (110 minut) jest poniżej.
Cały film z lektorem z Canal+ możesz pobrać tutaj.
Przecieki z ambasady USA w sprawie GMO
Portal WikiLeaks, który zajmuje się ujawnianiem kompromitujących ale prawdziwych faktów, opublikował ostatnio depesze ambasady USA w Warszawie na temat lobbingu Amerykanów w sprawie przyjęcia w Polsce GMO. Jasno z tego wynika że rząd USA bardzo chce, aby Polska przyjęła organizmy modyfikowane genetycznie, nawet jeśli zostanie zmuszona przez UE. Depesza pokazuje jednocześnie, jak systemowo podchodzi się do dyplomacji i lobbingu oraz jak bardzo jest to skuteczne w wykonaniu USA.
Druga depesza z amerykańskiej ambasady pokazuje stanowisko polskiego senatora, pana Chróścikowskiego. Jest on o tyle istotny dla lobbystów GMO, że przewodniczącym senackiej Komisji Rolnictwa i Ochrony Środowiska. Jeśli znajdę go na swojej liście do głosowania to na pewno na niego zagłosuję, bo takich ludzi trzeba w Polsce.
A na koniec…
Czy jadłem kiedykolwiek żywność modyfikowaną genetycznie?
Nie, nie jadłem jej nigdy, przynajmniej nie jadłem jej świadomie. Ale miałem w ręce kotlety sojowe oraz amerykański popcorn, które zostały wyprodukowane z GMO. Tytuł tego wpisu był przewrotny po to, żeby zwrócić Twoją uwagę na zagadnienie żywności modyfikowanej genetycznie.
To daje do myślenia:
Czy wiesz, że Fundacje Billa Gatesa, Rockefellerów oraz wspomniana firma Monsanto i Syngenta (zajmuje się tym samym co Monsanto) wybudowały gigantyczne „przechowalnie” nasion wielu milionów gatunków roślin na biegunie, po to, aby mieć z czego odrodzić życie na Ziemi, „gdyby coś poszło nie tak”? W artykule jest film wideo i kilka map, możesz zobaczyć jak to wygląda.
Czy oni wiedzą coś, czego nie wie większość ludzi?
Jak zwykle, czekam na Twoją opinię w komentarzu. Co Ty myślisz o żywności modyfikowanej genetycznie?

Czy ktoś nas pyta o zdanie? Ludzie są bombardowani różnymi wiadomościami i mają mało czasu na zastanawianie się nad GMO. Jestem przeciw takim eksperymentom na nas – ludziach. Czy to nie jest świadome działanie przeciwko ludzkości? Kto ich zatrzyma? U nas słyszałam, że pewien wielki rolnik wkoło Raciborza ma już od kilku lat pszenicę i kukurydzę GMO. Jak to działa na nas i na nasze dzieci? Nikt nie wie lub nie chce wiedzieć. Czy ludzie myślą tylko o zyskach nie patrzą na rezultaty swych poczynań? Jestem za wyrzuceniem wszystkiej modyfikowanej żywności. Niech będzie mniej a lepsza bo zdrowa, a ceny i tak są coraz wyższe.
Piszmy może petycje do naszego rządu. Pracz z GMO! Grażyna
Rafale,tak samo się obawiam GMO.To już nawet nie chodzi o nas,ale o przyszłe pokolenia.Co sami bedziemy mieli „zmutowane” w DNA? Co przekażemy?A co zwierzeta? rosliny??? Gdyby mi dano możliwość głosować na nie,to głośno krzyczę NIE!!!GMO!!!
to jest okropne !!! poszukałam dodatkowych info w sieci na ten temat. o tych draniach z monsanto słyszałam (czytałam, oglądałam) juz kilka lat temu. KOSZMAR. ja się nie zgadzam na takie eksperymenty na mnie, moich dzieciach itd. nawet na moim psie i chomiku. niech sobie sami za przeproszeniem (albo i bez) żrą to świnstwo !!! a potem chorują np. na raka. smacznego.
Calkowicie nie zgadzam sie na zalegalizowanie GMO w Polsce. Obecnie mieszkam we Francji gdzie GMO od kilku lat jest systematycznie wprowadzane na tutejszy rynek. Na szczescie panuje tu tez wieksza swiadomosc wsrod Francuzow. Regularnie odbywaja sie protesty przeciwko GMO.
Moje zainteresowanie tematem wzroslo po obejrzeniu tego reportazu. Bylam i jestem zbulwersowana do czego zdolne sa te wielkie koncerny, aby osiagnac pelna kontrole i maksimum zysku. Szafuja naszym zdrowiem i zyciem bez zmruzenia oka. Bo przeciez nie wiemy jaki wplyw beda mialy na nas, na nasze DNA, przetworzone produkty?! Moze nie objawia sie od razu, ale w nastepnym pokoleniu. Nie wiemy czy kolejne pokolenia nie beda rodzily sie z wadami, anomaliami itp. Bo przeciez GMO to „zabawa” kodem genetycznym, ktorymy pozniej zjadamy.
Co do GMO nie do końca widzę sens jego stosowania. Tak naprawdę, po mimo głodu na świecie, świat produkuje więcej jedzenia niż jest wstanie skonsumować a jest w stanie produkować jeszcze więcej. Więc po co sztucznie zwiększać plony? Owszem jestem w stanie sobie wyobrazić, że bardzo frustrujące jest kiedy się coś posieje, potem czeka kilka miesięcy aż urośnie a na końcu jakieś robaki zeżrą cały plon i w ten sposób traci się środki do utrzymania ale nadal nie widzę powodu do stosowania żywności modyfikowanej.
Polecam wszystkim na kuchnia tv angielski dokument Ogródek do schrupania – dla takiego mieszczucha jak ja jest to fascynujące jak z niewielkiego ogródka – 140 m2 można sobie zapewnić większość warzyw, owoców i nie tylko.
Jestem przeciw GMO, a także przede wszystkim przeciw oszukiwaniu zwykłych biednych ludzi. Bogaci mogą kupować sobie ekologiczne produkty, bo są one o ironio droższe. Te „ekologiczne” to podobno zdrowsze i smaczniejsze, ale kogo na nie stać. Perfidia i cynizm w traktowaniu ludzi i tych pracowników w zakładach typu Monsanto i tych, którzy muszą żyć w otoczeniu takich zakładów, a także tych dla których produkuję się takie „cuda natury”.
Słyszałem, że to nie prawda z tą wysoką wydajnością GMO, bo pojawiają się dodatkowe „ale”. Dla przykładu w Indiach przed wysiewem rolnicy nie zostali poinformowani, że nasiona GMO wymagają dwukrotnie większych nakładów wody niż nasiona tradycyjne.
Czy kogoś to powinno dziwić że modyfikacje mają inne wymagania? Myślę że nie. Zdrowy rozsądek nakazuje myśleć że nie można wyciągnąć czegoś z niczego, natura sama zadbała o idealną proporcję. Można „podłubać” w genach ale to jak podkręcanie silnika powyżej jego fabrycznych możliwości, w efekcie czego kończymy z kawałkiem złomu.
Mówienie że GMO jest inne jest wierutną bzdurą i efektem olbrzymiego niedoinformowania społeczeństwa przez co rodzą sie takie opinie. Na myśle przychodzi mi tylko hasło: „nie będziemy zjadać tych genów…” Odpowiedź na nie jest jedno To zdychajcie z głodu. A tak wogóle to jemy GMO już od kilkunastu lat. Jest wszędzie ukryte choćby w serach, używamy GMO proszków, mamy GMO leki i nikt jakoś nie krzyczy o tym i nikomu się krzywda nie dzieje. Definiujac GMO w ustawie która je wyklucza po prostu żeby ją wykonać musimy się cofnąć do lat 80 ubiegłego wieku
Nie zgadzam się na wprowadzenie GMO niestety nikt nas nie pyta
Jedzmy GMO i umierajmy szybciej, bo w „modyfikacjech ” o to przecież chodzi
Warto przeczytać bardzo rzeczową ulotkę na temat GMO w Polsce: http://www.icppc.pl/antygmo/pliki/zagrozenia_zdrowotne.pdf. Tutaj znajduje się czarna lista produktów (jest ich zapewne więcej), które zawierają GMO. Głównie oleje roślinne (sojowe, rzepakowe) i pasza dla zwierząt: http://www.icppc.pl/antygmo/czarna-lista/
Chore jest to wszystko.Cała ta polityka i najgorsze,że nikt nie pyta nas o zdanie.Wmawiają wszystkim,że nie jest to szkodliwe to skąd tyle schorzeń układu pokarmowego? ze „zdrowego” odżywiania.Nie godzę się na to ale któż mnie słucha?Cóż znaczy zdanie takich ludzi jak ja?Pochodzę ze wsi i znam życie dziadków,rodziców i po trosze swoje.Odżywiano się tym co się samemu wyprodukowało i jakoś ludzie dożywali sędziwego wieku w dobrym zdrowiu.A teraz? Co pokolenie to słabsze i bardziej chorowite.Ech szkoda gadac bo ciśnienie się podnosi.
Zeby z tym walczyc, nalezy uswiadamiac ludzi. Wiekszosc ludzi nie ma pojecia co dzieje sie na swiecie, wygodniej jest niewiedziec. Wiec nie milczmy uswiadamiajmy rodziny, znajomych, piszmy komentarze na internecie. Im wiecej ludzi bedzie odrzucac produkty GMO, tym trudniej bedzie je wprowadzac na rynek.
Kuraś Zbigniew w imieniu Sir Juliana Rose rolnika, ekologa, pisarza, prezesa ICPPC International Coalition to Protect the Polish Countryside
List do rolników i konsumentów.
Konsumenci:
Posłuchajcie – czy chcecie żyć? Czy chcecie mieć na talerzu coś co nadaje się do jedzenia? Czy naprawdę wierzycie, że to co na co dzień kupujecie w hipermarketach, odpowiada waszemu zapotrzebowaniu na wartościowe pożywienie? Czy w ogóle Was to obchodzi? A może jesteście „zbyt zajęci żeby się tym zajmować”? Czy chociaż czytacie etykiety na opakowaniach? Czy wiecie co oznaczają te wszystkie „e” z cyferkami? To sztuczne konserwanty, barwniki i inne dodatki, które stanowią znaczącą część
„jedzenia” jakie spożywacie. Czy zdajecie sobie sprawę jaki mają wpływ na Was, na Wasze dzieci, na Wasze wnuki?
No więc powiem Wam: one niszczą Wasz system immunologiczny. To one rujnują Waszą naturalną zdolność do obrony przed chorobami. To one usztywniają wasze naczynia krwionośne i blokują zastawki w sercu. To one zwiększają szanse na to, że dostaniecie raka. Czy zauważyliście, że ludzie coraz ciężej i częściej chorują? Jeżeli nie, to znaczy, że przespaliście ostanie dziesięć lat. Jak często w ostatnich czasach czuliście, że „naprawdę nic Wam nie dolega”? Nie często? Czy zastanawialiście się dlaczego?
Czy interesujecie się jakością tego co dostarczacie do waszych brzuchów? Tak? To w takim razie dlaczego nadal chodzicie do tych wielkich supermarketów, które sprzedają Wam ładnie opakowane śmieciowe żarcie. Czy wiecie, że „świeża żywność” jaką oferują, nigdy nie ma mniej niż 5 dni, i że często objechała pół świata zanim do Was dotarła? Że ta żywność pochodzi z ogromnych monokulturowych pól, na których gleba nasycona jest pestycydami, herbicydami, fungicydami i azotanami? Nie wiecie czym są
azotany? To toksyczne stymulanty zmuszające rośliny do tego by rosły szybciej i osiągały większe rozmiary niż dzieje się to w naturze. Wszystkie wielkie gospodarstwa towarowe ich używają. Pozostałości po azotanach przenikają do wody, którą pijemy i do naszych żołądków, Tak samo dzieje się z pestycydami, herbicydami i fungicydami. Czy już pojmujecie na czym to wszystko polega?
To jednak jeszcze nie koniec! Nie, bo za każdym razem gdy kupujecie jakiś produkt piekarniczy to jest prawdopodobne, że do mąki dodano genetycznie zmutowanej soi. Czy zastanawialiście się jaki to ma na Was powolny, rozłożony na długie lata wpływ? Nie? Tak samo nie zastanawiają się międzynarodowe korporacje, które czerpią zyski z ich sprzedaży. Jednak jesteśmy w posiadaniu mocnych dowodów na to, że przyczyniają się one do utraty naturalnych zdolności rozrodczych i – tak! – czynią
Was bezpłodnymi. Aha, nie obchodzi Was, że Wy i Wasze rodziny możecie nigdy nie móc posiadać dzieci. Chcecie narazić się na ryzyko utraty najcenniejszego daru prokreacji poprzez spożywanie produktów GMO? GMO znajdują się nie tylko w produktach piekarniczych, ale także w nabiale i mięsie pochodzącym od zwierząt karmionych genetycznie modyfikowaną soją i kukurydzą. Czy wiecie o tym, że obecny rząd odrzucił zakaz importu pasz z GMO do naszego kraju? Że nawet oficjalnie nie zakazał uprawy
genetycznie modyfikowanych roślin w Polsce. Czy macie zamiar udawać, że nie widzicie jak Wasz rząd pozwala na nieodwracalne genetyczne skażenie Waszego łańcucha pokarmowego i zniszczenie pięknego krajobrazu? Czy też macie zamiar czynnie się przeciwstawić takiemu procederowi i nie dopuścić do tragedii?
A co z rafinowanym cukrem i białą mąką w tych samych produktach piekarniczych? A czy wiecie ile jest pszenicy w większości bochenków, które kupujecie? Nie, i nikt Wam tego nie powie, bo gdyby to zrobił to przestalibyście je kupować.
Wydaje mi się, że część z Was nadal jest nie do końca przekonana. Jeżeli nie obchodzi Was co wkładacie do brzucha to może przynajmniej zainteresujecie się tym kogo wspieracie gdy kupujecie żywność. Być może warto wiedzieć, że ilekroć kupujecie to coś, co uchodzi za jedzenie w wielkich supermarketach i wielu innych sklepach, to dajecie bezpośrednie wsparcie temu, co nazywa się hodowlą przemysłową. Hodowla przemysłowa to dwa słowa, na dźwięk których powinniście poczuć się nieco gorzej. Ponieważ
jednak niektórzy zobojętnieli już na tyle, że nie robi to na nich wrażenia, więc wyjaśniam: hodowla przemysłowa to masowa produkcja żywności metodami tak niehumanitarnymi, jak tylko można to sobie wyobrazić. W przypadku wieprzowiny i kurczaków, które stanowią 45% całego mięsa spożywanego w tym kraju, świnie i kurczaki hodowane są w zwierzęcych obozach koncentracyjnych. Karmi się je z reguły mieszanką genetycznie modyfikowanej soi i kukurydzy, która wyrosła na gigantycznych, wyjałowionych
polach gdzieś w USA, Kanadzie, Argentynie, Chinach czy Brazylii. Na polach, które wymagają ogromnego wspomagania agrochemią. Ich produkty są potem macerowane na paszę dla zwierząt z dodatkiem antybiotyków, sztucznych wypełniaczy i innych dodatków. Kurczaki i świnie karmione tą toksyczną mieszaniną, trzymane są w ogromnych halach z bardzo małym albo w ogóle bez dostępu do światła dziennego i bez możliwości przebywania na powietrzu. Nie mają dla siebie przestrzeni, która pozwalałaby im na zabawę
czy przemieszczanie się, a całe swoje życie spędzają na betonowych podłogach w świetle ostrych lamp neonowych. Jak długo żyją? Prosiaki przeznaczone na tucz około 5 miesięcy, kurczaki na mięso i kury nioski około 3 miesięcy. Potem są tysiącami zarzynane. Tymczasem kurczaki hodowane w ludzkich warunkach swobodnie dożywają wieku 5 lat. Świnie mogą żyć znacznie dłużej. Jednak Ty drogi konsumencie żywności z supermarketu wolisz o tym nie wiedzieć. Wolisz wierzyć w śliczne reklamy telewizyjne, w
których zadowolone kury biegają po trawie, a uśmiechnięte prosiaki zajadają z kubełków pyszną karmę na zielonych podwórkach. Taki jest przekaz dotyczący naszego pożywienia sprzedawany nam w mediach. Czy macie zamiar łykać te cukierkowe obrazki nie próbując nigdy odkryć co się za nimi kryje?
Za każdym razem kiedy tak postępujesz to dokonujesz świadomego wyboru na rzecz popierania nieludzkiej hodowli przemysłowej, na rzecz korporacji produkujących żywność opartą na GMO i agrochemię, a także na rzecz ogromnych sieci supermarketów, które kupują tę nędzną żywność z całą świadomością tego, jak została wyprodukowana. Tak więc okazuje się, że jesteśmy współodpowiedzialni za istnienie tych przynoszących zyski więzień. Nie mogłyby prosperować, gdyby nie poparcie jakiego im udzielamy
kupując ich produkty. To My skazujemy te zwierzęta na życie w piekle. To MY wybierając opcję „nie chcę wiedzieć” pozwalamy wielkim korporacjom na przejęcie kontroli nad naszym łańcuchem żywieniowym i nad naszym własnym życiem. To MY godzimy się na zostanie niewolnikami w systemie, który działa poniżej granicy godności, jaka przynależy zarówno światu ludzi jak i królestwu zwierząt.
Jednak wielu z Was wie, że Stwórca powierzył nam władzę nad zwierzętami i owocami ziemi w nadziei na to, że będziemy razem żyli jak wielka rodzina. Jednak czy hodowla przemysłowa to ten rodzaj pieczy z popierania którego chcielibyście być rozliczeni, gdy staniecie przed swoim Stwórcą u kresu swoich dni?
Na Boga, obudźcie się! Stoimy oto przed koniecznością wyboru tu i teraz. Unikanie go nie wchodzi już w rachubę. Nastał czas działania. Ludzkie zdrowie, zdrowie planety i świata są niepodzielne, są ze sobą nierozerwalnie związane Zdrowia nie uratują goniące za zyskiem korporacje z branży żywnościowej, ani goniący za najniższą ceną konsumenci. Oni zdrowie zniszczą.
Czytajcie dalej…………………..
Rolnicy:
Jak myślicie; co czynicie? Czy to prawda, że nie dbacie o jakość tego co produkujecie i hodujecie na polach? Czy może jesteście zadowoleni, że Wasz rząd mówi Wam co macie hodować i jak to robić? A może to nie rząd tylko Cargill? A może to dotacje unijne kontrolują Wasze myślenie? A może boicie się innowacji? A może wydaje się Wam, że łatwiej jest po prostu tyrać jak Wam powiedzą, ciągle w ten sam sposób, i liczyć na to, że jakoś to będzie?
Tymczasem niedaleko od Was jest wielu ludzi, którzy mogliby wiele skorzystać zaspokajając większość zapotrzebowania na żywność Waszymi produktami. Oczywiście, oni chcą żeby ta żywność była dobrej jakości: świeża i smakowita. To jest coś czego supermarkety nie mogą zapewnić. Nie mogą, bo opierają się na scentralizowanym systemie pakowania i dystrybucji, która oparta jest na systemie transportu, w którym produkty wędrują setki jeśli nie tysiące kilometrów. Nic z tego co oferują nie jest świeże i
nic nie może równać się jakością z żywnością lokalną. Jednak dla jakichś pożałowania godnych powodów wolicie akceptować śmieszne ceny płacone przez supermarkety, zamiast się zorganizować i sprzedawać swoje towary po godziwych cenach w najbliższym mieście. Tak, tak, za komuny było o wiele lepiej, były lokalne przetwórnie i ubojnie, a nawet pomoc w dystrybucji. Jednak Unia Europejska nie przepada za małymi samowystarczalnymi jednostkami, które dbają o zaopatrywanie lokalnej wspólnoty w żywność
dobrej jakości. Nie, Unia woli wielkopowierzchniowe monokultury ograniczające zatrudnienie do minimum i produkujące tysiące ton mdłej, martwej żywności, sprzedawanej potem w pozbawionych charakteru, ogromnych marketach na drugim końcu kraju. Unia chce, aby rolnicy stali się biznesmenami, którzy mają godziwe dochody, dzięki czemu będzie można ich opodatkować i zapewnić godziwe zyski rządom i brukselskiej centrali. Nie wiedzieliście o tym? Co zatem robiliście przez ostatnie 10 lat? Słuchaliście
rad Waszych „rolniczych związków zawodowych” albo ośrodków doradztwa? Czy myślicie, że one nie są również opłacane przez rządy i przez Unię Europejską?
Chyba już czas zmądrzeć, nieprawdaż? Inaczej mówiąc, czy chcecie spędzić resztę życia jako niewolnicy instytucji, które zadekretowały, że sprzedaż jakiejkolwiek przetworzonej żywności z waszego gospodarstwa w lokalnym sklepie jest nielegalna? Dlaczego ktokolwiek miałby się godzić z tego rodzaju absurdem i draństwem? Czy myślicie, że w jakimkolwiek innym kraju europejskim są takie absurdalne regulacje? To wygląda jakbyście musieli uciec spod szubienicy. Czy też będziecie twierdzić, że jeżeli
grupa rolników i grupa sklepikarzy zorganizują się i umówią na sprzedaż lokalnej żywności w lokalnych sklepach to wy się wycofacie i powiecie: ” Przykro mi, ale to niedozwolone i ja nie mogę brać w tym udziału”? Czy Wasza duma i poczucie godności są już tak nisko, że jesteście gotowi poddać się zgrai małych biurokratów?
Ruszcie się! Nie dajcie się omamić. Unia Europejska chce się Was pozbyć, a to co opisałem to sposób na realizacje tego zamiaru. Chcą żebyście myśleli, że nic się nie da zrobić, bo to niedozwolone. Oni próbują wmówić wam poczucie winy z powodu robienia czegoś co jest rozsądne, zyskowne i słuszne. Wyjmą swoją księgę przepisów sanitarnych i higienicznych aby kazać Wam wypełniać Wasz formularz HACCAP. (ang. Hazard Analysis and Critical Control Points) – System Analizy Zagrożeń i Krytycznych
Punktów Kontroli – podstawowy, opracowany w USA system narzucający regulacje tak zwanego bezpieczeństwa żywności) Będą się starali wpoić Wam przekonanie, że musicie się dostosować do ich śmierdzącego systemu globalnego rynku żywności, którego bezpośrednim efektem jest zniszczenie wszystkich prawdziwych gospodarstw rodzinnych w Europie i zastąpienie ich „superfarmami” zawłaszczonymi i zarządzanymi przez bankowe kartele. Superfarmami gdzie jeden człowiek zarządza pięciuset hektarami, a w
rezultacie tego „zarządzania” cały naród kupuje zatrute jedzenie w najbliższym Tesco.
Teraz posłuchajcie! Musi być na to jakiś sposób. Jeżeli chcecie żeby którekolwiek z Waszych dzieci chciało zająć się rolnictwem to nie wierzcie, że jest to możliwe o ile powiecie im, że mają się podporządkować Unii Europejskiej i księgom rządowych regulacji, napisanym przez ludzi, którzy nigdy w życiu nie byli w gospodarstwie. Czy nie czujecie się cokolwiek głupio kiedy musicie zachęcać je do tego typu bzdur?
Co zrobicie jeżeli grupa miejscowych konsumentów zwróci się do Was o hodowanie dla nich żywności? Jaka będzie Wasza reakcja? Poszczujecie ich psem? Obrzucicie przekleństwami? Powiecie im, że to jest zabronione? A może poprosicie ich na herbatę czy kawę żeby pogadać? No właśnie, jeżeli wybierzecie to ostatnie, to może to być początek jakiejś nowej, ciekawej inicjatywy. To znaczy jeżeli ci ludzie zaproponowali by Wam godziwą cenę za produkowanie dla nich żywności, także zapewnienie mleka czy
zrobienie sera lub jakiegoś innego produktu, to odrzucenie ich oferty byłoby chyba niemądre. Oni dostana to czego chcą, i Wy też dostaniecie to czego potrzebujecie – pewny lokalny rynek – a nie taki, który jest kontrolowany przez ponadnarodowe korporacje, które usiłują Was nabrać. Pomyślcie o tym! Ale nie zastanawiajcie się zbyt długo, bo wtedy pewno przekonacie sami siebie, że „to jest niedozwolone, i że nic się nie da zrobić”. Takie nastawienie sprawiłoby, że sytuacja stale by
się zmieniała, ale na gorsze.
Konsumenci i rolnicy!
Ten list adresuję zarówno do tych co produkują żywność jak i do tych co ją kupują. Teraz kolej na Was. Zjednoczmy się i przejmijmy kontrolę nad naszym życiem, inaczej przyjdzie nam stać z boku i czekać aż wykończą nas laboratoria żywności transgenicznej, kartele rolnictwa przemysłowego i skorumpowane rządy. Wybór należy do Was.
Julian Rose, grudzień 2011