Baseny termalne Terma Bania w Białce Tatrzańskiej – jestem rozczarowany!



Oto moja relacja z basenów termalnych Terma Bania w Białce Tatrzańskiej. Byliśmy tam prawie cały dzień: od 9 rano do 19. Wniosek podsumowujący: jestem rozczarowany! O tym dlaczego, za chwilę. Żeby nie było, że jestem typowym polskim malkontentem, poza wadami podam też zalety. Te drugie niestety nie miały zbyt wielkiej wagi wobec ciężaru wad dlatego odradzam to miejsce. Zanim przejdę do listy wad i zalet, kilka słów o tych basenach termalnych na Podhalu.
Gdzie znajduje się Terma Bania?
Białka Tatrzańska leży na trasie w kierunku przejścia granicznego na Łysej Polanie, a Terma Bania na prawo od głównej drogi (ul. Środkowa 181), tuż przy większym kompleksie narciarskim (wyciągi krzesełkowe, klimatyczne, zakopiańskie hotele i pensjonaty oraz karczmy. Terma Bania ma 3 strefy: głośna (fun zone), cicha (relax zone) oraz saunarium gdziedo dyspozycji jest chyba z 5 rodzajów saun. Teraz zady i walety jak mawiał klasyk.
Zalety Terma Bania
Duży i bezpłatny parking
Niewątpliwie plus, przynajmniej w niskim sezonie zimowym – prawdopodobnie w szczycie jest płatny ale nie wiem.
Bliskość wyciągów narciarskich
Są tuż za oknem. Wymarzniesz na nartach – możesz wskoczyć do gorącej wody.
Gorąca woda
To w końcu termy więc gorąca woda powinna być gorąca. Ale… O tym w wadach.
Piękna panorama Tatr przez okna obiektu
Leżąc w wodzie możesz podziwiać góry – są jak na wyciągnięcie ręki – to zdecydowanie lepsze wrażenie niż np. w słowackim Aquacity Poprad i tysiąc razy lepiej niż w Szaflarach, które (jak dla mnie) są już zupełnie poniżej oczekiwań.
Pachnie nowością
Terma Bania została otwarta 16 czerwca 2011 roku – jeszcze pachnie nowością, farbą i lakierem.
Czystość
Mając na uwadze powyższe – jest też czysto. Mało tego, osoby sprzątające widać prawie wszędzie.
Bezpieczeństwo
Ratowników znajdzie każde oko, bo mają wszyscy te same, czerwone uniformy, a jest ich w każdej strefie kilku oraz pojednym na każdym zewnętrznym basenie. Każdy ma podręczną apteczkę oraz krótkofalówkę i często się przez nie komunikują. Jest z nim jednak problem, o którym za chwilę.
Relatywnie wysokie stężenie minerałów
Ponad 2500 mg/l – spora dawka anionów i kationów w tej wodzie. Niewątpliwie służy zdrowiu, choć z tej samej niecki geotermalnej korzystają wszystkie inne termy na terenie polskiego i słowackiego Podtarza – więc to samo jest w innych termach w promieniu 30 km.
Miejsce zabaw dla najmłodszych
W strefie głośnej znajduje się na półpiętrze kącik dla dzieci – kubełek-karuzela, stoliki z Ikea, huśtawka i „jakby samochód” ze zjeżdżalnią na który dzieci mogą wychodzić.
I to w zasadzie tyle. Dlaczego więc baseny termalne w Białce Tatrzańskiej zalazły mi za skórę? Oto…
Wady Terma Bania
Trudno dojechać
Na całej trasie od Nowego Sącza ale i z Zakopianki od Krakowa jest sporo billboardów, ale żaden z nich nie jest bilboardem kierunkowym. Jeśli nie masz GPSa, kieruj się po prostu na Nowy Targ, a potem przejście graniczne Łysa Polana lub Bukowinę Tatrzańską. Szczęście w tym, że nie trzeba cisnąć się do zatłoczonego Zakopanego, tak jak w przypadku Szaflar.
Tłok. I to duży!
W Terma Bania jest prawie 1200 szafek na ubrania, z czego wnioskuję, że tyle też wchodzi Tam ludzi. Kiedy byłem w środku tygodnia, wieczorem zajętych było około 300 (widać to na monitorach w szatni) – i był spory tłok w obiekcie. Nie wyobrażam sobie tam soboty czy niedzieli w szczycie sezonu! Z rozmów z obsługą wywnioskowałem, że to jest prawie jak w puszce sardynek. W zasadzie geotermia niepotrzebna, bo ludzie sami sobą ogrzeją wodę. O której za chwilę.
Rekreacyjny? Rehablilitacyjny? Jaki w końcu?
Niezależnie od tego, w jakiej strefie jesteś, w każdym basenie znajdzie się żuraw z wodą (pod ciśnieniem) albo „bulgotki” na basenach zewnętrznych. W wystroju poukrywane są tabliczki informacyjne w stylu „Czy wiesz że woda w której się kąpiesz zawiera ileśtam mg/l wapnia/magnezu/żelaza/sodu dzięki czemu to i tamto działa dobroczynnie na Twój organizm?” Te tablice można znaleźć nawet w strefie ze zjeżdzalniami.
Byłem w wielu podobnych kąpieliskach termalnych i mineralnych w Polsce, Austrii, Słowacji i na Węgrzech oraz na Ukrainie i Litwie, i w każdym z nich była choć jedna niecka typowo rehabilitacyjna, z dźwigiem dla niepełnosprawnych, czytelną i zrozumiałą listą anionów i kationów zawartych w wodzie, oraz czymś więcej, niż samymi masażami wodnymi (np. pobudzanie krążenia w podwójnej niecce gorąco-zimnej albo masaż stóp w niecce z kamieniami otoczakami). W Terma Bania tego nie znajdziesz.
Dlaczego mnie to wkurza? Dlatego, bo wszystko ologowane jest etykietkami o współfinansowaniu projektu z UE (to była wielka inwestycja!) i wszędzie jest napisane, że chodzi o innowacje rekreacyjno-rehabilitacyjne. Rehabilitacji tam nie ma nawet na lekarstwo. Od razu widać, że to tylko na sztukę, żeby wyrwać kasę z UE.
Jedzenie i picie
Koszmar, dramat, horror. Wyobraź sobie: jesteś w miejscu, z którego przez okno masz Tatry na wyciągnięcie ręki. Wszystko w okół mówi, że tu są górale – wielkie ławy, kamionkowe ściany, nawet zdobienia na szybach oraz rzeźbienia legarów pod sufitem. Aż chciałoby się zjeść oscypka z żurawiną albo pieczony boczek owinięty na wędzonej śliwce czy comber jagnięcy czy choćby kwaśnicę na żeberkach albo głowiźnie. ZAPOMNIJ!
Za to dostaniesz:
- warzywne ratatuj,
- sałatkę z szynką parmeńską albo
- surimi (paluszkami krabowymi) i
- carpaccio.
A w bistro: kebaba, hot-doga, hamburgera i cheseeburgera. I o ile te szybkie dania w bistro bym wybaczył (bo to w końcu bistro), to szczerość obsługi w odpowiedziach na temat składu tych potraw była rozbrajająca:
- „Ten kotlet wieprzowy w tym hamburgerze „Bania”, to sami robicie? Jakiś wasz specjalny mielony?”
- „Nie, taki mrożony, okrągły”.
Kebab, który zamówiłem – dramat. Chyba sam kucharz nie wiedział co w nim jest – wczułem bardzo drobno zmielone: białą kapustę, marchew i cebulę, wiórka mięsa drobiowego, wstręty keczup nieznanej mi firmy oraz podobny sos czosnkowy. Bulion z kluseczkami (danie dla dziecka) – prosto z kostki rosołowej. A kto wie, może nawet z torebki, razem z makaronem. KOSZMAR!
I uwaga – ceny tego pseudo-jedzenia oscylowały wokół górnych granic przyzwoitości za takie odpadki. Co ciekawe – dwie osoby z obsługi, po dłuższej rozmowie powiedziały mi, że same nie rozumieją tego menu i nie mogą się z nim pogodzić ale „kucharzy mamy nie stąd”.

Gorąca woda
Może się wydawać, że gorąca woda w termach to oczywistość. Mało tego – że to pożądane. Ja lubię, żeby było gorąco i upalnie. I przez pierwszą godzinę było fajnie. Później – ten upał staje się uciążliwy. Strefa głośna (zjeżdżalnie) i cicha mają wodę o podobnej temperaturze – 36-33 stopnie. Zimniejszej nie ma. Po godzinie, dwóch w takim upale człowiekowi nie chce się już nic poza ochłodzeniem się.
Ale nie ma takiej możliwości – chyba, że wyjdziesz na zewnątrz i natrzesz się śniegiem! Nie wyobrażam sobie tego w lecie! Ale uwaga: w saunarium (trzecia strefa) jest basen, który ma 24 stopnie. Ale jest jednen problem:
Sauna
Sauna jest dostępna wyłącznie jako strefa nagości. Tylko dla 18+. Otrzymujesz na wejściu pareo, a do niektórych z saun trzeba wejść nago. Z chłodnego basenu nie skorzystasz. Pod chłodny prysznic w saunarium też musisz wejść nago. Pani z obsługi wyjaśniła mi, że to dlatego, „bo chcieli być innowacyjni, odróżnić się i jako pierwsi w Polsce zaoferować nagą saunę”.
Problem w tym, że większość ludzi to nie są naturyści. Choć sauny podzielone są na niewielkie „pokoiki” to często jest tak, że w tym samym przebywa kilka obcych sobie osób. Ja się czułem tam źle, choć nie mam problemów z nagością.
Ciekawie próbował mi to wyjaśnić (chyba) masażysta: rzekomo chodzi o to, że Finowie i Skandynawowie przebywają w saunie nago, żeby usunąć z siebie toksyny, a nie, aby dostać odparzeń od majtek.
Ów Pan najprawdopodobniej nigdy nie był w saunie fińskiej czy norweskiej ani też hamamie tureckim czy japońskim sento, o prawdziwej bani syberyjskiej nie wspominając.
Generalna zasada w każdej z nich jest taka sama: jeśli jest to sauna publiczna (dla ludzi, którzy się nie znają) i nie ma rozdzielności płci – wówczas wymagane jest okrycie ciała, najczęściej w formie ręcznika lub prześcieradła. Jeśli jest to sauna rozcielna płciowo albo rodzinna (domowa) okrycie nie jest potrzebne. Takie zasady spotkałem wszędzie na świecie. Byłem zdziwiony tak bardzo restrykcyjnym przestrzeganiem obowiązku nagości w saunach Terma Bania i generalnie mnie to zraziło w swojej „nakazowej” formie.
Nuda
W zasadzie nie można tam robić nic innego, poza siedzeniem w wodzie. Nawet zjeżdżalnia nie daje frajdy (o czym za moment). Gdyby była jakaś wodna rehabilitacja (o aqua aerobiku nie wspomnę), baseny rehabilitacyjne – można byłoby się czymś zająć i poćwiczyć.
Ratowniczki piszące SMSy
Pisałem że jest bezpiecznie bo ratowników jest dużo. Co z tego, jak zauważyłem 3 kobiety, które notorycznie pisały smsy zamiast patrzeć na to, co dzieje się na basenach. Za granicą nie do pomyślenia, żeby ratownik miał przy sobie coś innego niż wodę, apteczkę i gwizdek. Zazwyczaj nie mają nawet kieszeni w szortach.
Brak cen na produktach barowych i w bistro
Ceny są jedynie na monitorach, ale nie ma ich przy produktach. W restauracji są wpisane na karcie. To tyle. Wszystko oczwiście w trosce o to, aby wydać tam (nieświadomie) jak najwięcej.
Skomplikowany cennik
Zobacz ich cennik. Jest tak strasznie zawiły, że trudno mi odszukać opcję, która byłaby dla mnie interesująca i atrakcyjna cenowo, gdybym chciał przyjechać w weekend albo wieczorem, sam albo z 4 osobową rodziną.
Zjeżdzalnie, które przestawią Ci kręgi i zedrą skórę
Choć to nowy obiekt, elementy zjeżdzalni są ze sobą źle zestawione. W efekcie wszystko czujesz na plecach i tyłku. Ponieważ niecki hamujące są krótkie, ilość wody, która puszczana jest przez rynny jest niewielka – w efekcie szybko można sobie narobić otarć na plecach.

Sztuczna fala
Sztuczna fala to tak na prawdę „wave ball” – okrągła część basenu, na środku której zanurza i wynurza się rytmicznie duża kula wywołując przeciętne raczej falowanie. Nie ma to wiele wspólnego z basenowymi sztucznymi falami rodem z oceanu.
Upał pod prysznicem
Nie ma zimnej wody pod prysznicami! Jest wyłącznie gorąca – i to jeszcze bardziej, niż ta w basenach! Jak tylko spod niego wyjdziesz, spocisz się natychmiast. Po kilku godzinach w termie aż chciałoby się umyć pod wodą o temperaturze 24 stopni. Zapomnij!
Brak opieki w miejscu zabaw
Jeśli rodzice chcą iść do sauny (bo to strefa nagości, 18+) gdzieś trzeba zostawić dzieci. I kącik zabaw jest dobrym miejscem, tylko, że… nie ma tam opieki. Dupa zbita, zapomnij o saunie, jeśli jedziesz z przedszkolakiem.
Wysokie ceny
Last but not least. Ceny są z dość wysokie jak za to co jest w ofercie. Jeden całodzienny bilet w najtańszym „niskim” sezonie z wejściem na wszystkie strefy kosztuje 105 zł. Dla porównania – węgierski park wodny Aquarius w Sosto (Sostofurdo) w najdroższym sezonie wakacyjnym kosztuje około 50 zł. Relacja cenowa biletów rodzinnych jest podobna.
Podsumowanie
Do Termy Bania w Białce Tatrzańskiej już nie wrócę bo się rozczarowałem – głównie przez brak chłodnych basenów, saunę i jedzenie. Dla mnie waga wyżej wymienionych wad była dużo większa, niż zalet. Może to dlatego, że zwracam na te kwestie uwagę, a widok Tatr nie jest dla mnie nowością.
Z Grouponem?
Faktycznie, byłem w Terma Bania z Grouponem. Zamiast 105 zł zapłaciłem 49, ale i tak, nawet z takim rabatem uważam, że to odrobinę za drogo. Gdyby zmienili menu, zasady w saunie i dorzucili zimną wodę w prysznicach – pewno odwiedzałbym to miejsce zamiast jeździć na Węgry.
Podsumowanie
Baseny Termalne Terma Bania w Białce Tatrzańskiej
Jestem rozczarowany pobytem na basenach termalnych Terma Bania w Białce Tatrzańskiej. Oto moja lista „za” i „przeciw”:
Pobyt w Terma Bania w Białce Tatrzańskiej bardzo mnie rozczarował. Sam obiekt ma kilka bezdyskusyjnych zalet: jest nowoczesny, czysty i ma duży, bezpłatny parking oraz jest w pobliżu stoków, co w zimie dla narciarzy ma duże znaczenie.
Jednak znalazłem tam zbyt dużo wad, żeby się zachwycić Terma Bania. Najważniejsze z nich to ogromny tłok, paskudne jedzenie, wysokie ceny, brak organizacji w szatni, brak zimnej wody pod prysznicami oraz sauna wyłącznie naga.
Jeśli masz swoją opinie na temat basenów termalnych Bania w Białce Tatrzańskiej – chętnie ją poznam (i inni również) dlatego napisz mi ją w komentarzu poniżej.


powiem tak śmierdzi mi ten tekst. Może to konkurencja napisała bo zazdrości tak nowoczesnego obiektu. Myślę ze nikt z obsługi takich informacji by nie podał o jakich jest mowa w tych wypocinach i kolejna sprawa komu by się chciało pisać aż tyle. Dobra jeździj na Węgry a koszt paliwa noclegu he.
Każdy ma wolną rękę wyboru jednym się podoba innym nie ja tam jestem 2x w tyg i mi się nie nudzi
@ej: nie konkurencja tylko klient. U konkurencji byłem tylko w Szaflarach (to jest już mega-dramat). Z obsługą wystarczy porozmawiać dłużej niż „Proszę kawę” i można dowiedzieć się dużo ciekawych rzeczy. Od ratowników tak samo. Jeśli chodzi o ceny – będzie taniej niż w Białce Tatrzańskiej.
Węgry: Ceny i kilometry celowo zawyżę o jakieś 20%. Koszt paliwa w wyjeździe na Węgry: z Nowego Sącza do Sostofurdo (gdzie jest wspomniany aquapark Aquarius) jest 262 km, w obie strony to daje jakieś 550km. Zakładając, że jedziesz na benzynę i samochód pali 7 litrów na trasie to potrzebne będzie Ci 40 litrów po 6 zł co daje 240 zł. Noclegi na miejscu w kwaterach prywatnych (np. u Pani Barbary Miko) ok 30 zł za osobę. Wycieczka dla 2 osób na 3 dni (2 noclegi) będzie więc kosztować: trasa: 240 zł + noclegi: 120 zł (2 noce x 2 osoby x 30 zł) + jedzenie 150 zł + baseny w weekend: 300 zł (3 dni x 2 osoby x 50 zł). Razem: 810 zł za 3 dni dla 2 osób.
Teraz Białka Tarzańska: odległość z Nowego Sącza 100km, w obie strony 200 km. Przy tym samym spalaniu wyjdzie 14 l paliwa po 6 zł czyli 84 zł. Nocleg. W Białce ten sam standard (dwójka z łazienką, tv sat) to około 40 zł za osobę co daje 160 zł, jedzenie minimum 200 zł. Wejścia w weekend: 630 zł(6×105). Razem: 1049 zł. Pomijam, że w Sosoto znajduje sie jedno z największych w Europie Zoo z oceanarium (wejście ok. 80 zł za 2 dorosłych i dziecko) oraz duże miasto Nyiregyhaza.
And last but not least: tego artykułu nie pisała konkurencja, tylko zawiedziony klient, któremu ceny nie przeszkadzały tak bardzo jak cała otoczka. To co wymienione w treści.
Na szczęście, ile ludzi tyle opinii, dlatego publikuję każdy komentarz, ten, który się ze mną nie zgadza również.
Ale przecież w saunarium dostaje się pareo… i nie trzeba chodzić nago bo można w okryciu…. czyżby Pan w swej wnikliwości przegapił tak ważną kwestię??? Nikt tam nie każe latać z gołym tyłkiem… co do jedzenia to się zgadzam w 100 procentach… be;) pozdrawiam i jeśli już pan coś krytykuje ocenia to proszę najpierw zapoznać się z ogólnymi zasadami a nie „szpanować” znajomością saunowania:)
Monia, dziękuję za udział w komentowaniu. Swoją opinię wyraziłem bazując na tym, co powiedziała mi obsługa – miła brunetka w sauna-barze oraz pan stojący obok przy wejściu do strefy SPA. A oboje powiedzieli: pod prysznic nago, do chłodzenia nago, do 3 z 5 saun nago. Tak czy inaczej – nago. Co do zasad – nie uważałem sensowne aby czytać regulamin, skoro pracownicy tak mnie poinstruowali.
Na stronie Terma Bania nie znalazłem regulaminu, ale instrukcja jest jednoznaczna: http://www.termabania.pl/jak-korzystac-z-sauny.html cytuję: „po załatwieniu potrzeb fizjologicznych, rozebraniu się do naga, dokładnym umyciu ciała pod prysznicem wodą z mydłem i osuszeniu ciała ręcznikiem (możemy zmoczyć twarz), ogrzaniu stóp w gorącej wodzie wchodzimy do sauny”
Jak wspomniałem w tekście, ogólne zasady saunowania mówią że „naga” sauna jest ok jeśli to sauna domowa (dla rodziny), lub jeśli jest publiczna ale rozdzielna płciowo. W innych wypadkach wszędzie na świecie naga publiczna sauna dla obu płci to kulturowe faux-pas. I tyczy się to nie tylko żydowskiego shivitz’u gdzie wszystko jest aż do przesady dziwne, ale również w ruskiej bani i sauny fińskiej.
Wybacz ale podkręcanie oglądalności własnej strony w ten sposób jest dość wątpliwe. Skąd masz info o 1200 szafkach jak w szatni są szafki o numerach ponad 1500? Ja tam korzystam głównie z krytykowanych przez Ciebie saun (tam też są szafki) i jeśli bywasz w tylu aquaparkach zwłaszcza na Słowacji czy w Austrii to nagość w łaźni powinna być dla ciebie tak oczywista jak kąpielówki w basenie.
Parkingi w Białce nigdy nie były płatne nawet jak jeździłem tam tylko na narty. Jakież to oceaniczne fale Ty widziałeś na basenach??? Jedzenie w bistro raczej średnie i migające cenniki na ekranach też nerwy testują ale już w tej Cichej strefie … spróbuj – trochę drożej ale inna liga. Relacja jak dla mnie kompletnie nierzetelna przepełniona frustracją i narzekaniem na wszystko dla zasady. Co znaczy, że musisz się w przypadku Szaflar cisnąć do Zakopanego ???!!!???
Kolejne, po jakiego grzyba Ci nocleg jeśli z Nowego Sącza do Białki jest 100 km to jest 1,5 h jazdy. Byłeś tam 10 h i uważasz, że 49 zł to drogo ???? To jest 4,90 za godzinę. Jeśli tak to ja nie wiem gdzie Ty się taniej na co dzień kąpiesz ale na pewno nie w Aquaparku albo po prostu gubisz się w tym co piszesz. Ja rozumiem, że Politycy jak nie mają nic do powiedzenia to wystarczy że powiedzą jest źle a rząd to złodzieje i już jest poklask ale … to nie najlepszy wzór. Pozdrawiam.
Krisi, na tym blogu publikuję różne informacje, nie tylko związane z ziołami, przyprawami i przepisami ale również takie, które są moją osobistą opinią na jakiś temat. I to już miało miejsce kiedy pisałem o GMO, Ryterskim Raju czy o tym, że nie warto jechać na Chorwację z Grouponem (oferta z 2011r). Gdybym chciał być dotkliwy – pisałbym – tak jak wspomniani przez Ciebie politycy – tylko o wadach i nic poza tym. Ja starałem się być na tyle obiektywny jak mogłem (choć to z definicji nie możliwe), dlatego napisałem o zaletach i o wadach. Dla mnie wyszło na „nie”, ktoś inny stwierdzi że zalet było więcej, nikomu nie bronię pisać komentarzy (jak widzisz, Twój oraz Moni zostały opublikowane).
Zapewniam Cię, że odwiedzalność tego bloga nie wynika z tekstu o Terma Bania bo dużo więcej osób trafia tutaj szukając przepisu na syrop z miodu i czosnku. Gdybym chciał mieć dużo wizyt, pisałbym o katastrofie smoleńskiej, kryzysie, wysokim kursie franka oraz euro 2012.
Odnośnie parkingu – umieściłem go jako plus i wyraźnie napisałem, że był bezpłatny i że nie wiem jak jest w sezonie.
1200 – taki najwyższy numer znalazłem na tabliczkach informacyjnych zawieszonych u sufitu. Skoro piszesz, że jest ich 1500 to chyba tylko gorzej, bo to znaczy, że tłok jest jeszcze większy kiedy wszystkie są zajęte.
W restauracji próbowałem jeść to, co wypisałem. Inna liga jest tylko w cenie. Proponuję na testy wziąć zwykły bulion z kluseczkami (danie dla dzieci, najprawdopodobniej kostka albo ziarenka smaku zalane wodą) a potem bardzo „regionalną” sałatkę z surimi. Albo szynka parmeńska – do kupienia w Almie w Nowym Targu w całości. Przynajmniej wtedy byłaby warta swojej ceny, w odróżnieniu od tego różowo-gumowatego „czegoś” w sałatce.
Tak jak napisałem w komentarzu wyżej, taniej jest na Węgrzech. Ale najważniejsze – jest po prostu lepiej. Jedyna i fundamentalna wada – jest dalej niż pod Tatry.
ja nie byłem i nie żałuję!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Natomiast mam zimną wodę w rzece.DZIĘKI ZA INFO
W sezonie narciarskim tłok niesamowity. Brak jakiejkolwiek kontroli frekwencji w obiekcie. Pierwsze wrażenie zawiły cennik. Jakiekolwiek,zniżki symboliczne. Ceny wysokie jak na to co jest oferowane. Rzeczywicie jest ponad 1500 Szafek. I pewnie tyle mniej więcej ludzi ludzi przebywało w obiekcie gdy byłem. Głowa koło głowy jak na plaży w Jastarni w upalny dzień. Elektroniczny przydział szafek skandaliczny trzeba samemu znaleźć otwartą czyli wolną szafkę, a potem starannie zapamiętać jej numer. System w odróżnieniu od innych basenów nie wskazuje wolnej szafki, ani numeru po powrocie z basenu. Szafki są małe nadają się najwyżej na trykot i spodenki letnie a nie ubiór zimowy. Z powodu tłoku znalezienie wolnej kabiny przebieralni zajmuje mnóstwo czasu (zamiast korzystać z basenów). Zimą prawie brak możliwości wysuszenia włosów (tylko kilka suszarek na setki ludzi z małymi dziećmi (mają wyjść na -15 stopni z mokrą głową ?!) Wszędzie schody, z szatni i wewnątrz basenów Trzeba bardzo uważać aby brodząc w wodzie nie potłuc nóg. Jedzenie na obiekcie skandaliczne. Własciwie poza wodą brak atrakcji, bicze wodne i podwodne masaże są w basenach które nie nazywają się parkami wodnymi (termami). Stanowczo nie polecam. Terma BANIA jest do bani.
Masz rację, ja tez jestem rozczarowana! zwłaszcza saunami! kupiłam bilet na wszystkie strefy. Nikt mnie nie poinformował przy kasie o warunkach panujących w saunach. Byłam w amoku, kiedy tam dotarłam!! Byłam w tatralandii, w Popradzie, w Oravicach, w kilu aqaparkach w Polsce, w tym np w Gołębiewskim i nigdy nie spotkałam się z takimi standardami w saunach! nie rozumiem zamierzeń właścicieli, przecież wszyscy klienci to nie naturyści??
Gorąca woda w prysznicach, obrzydliwe jedzenie i parę innych niedogodności – to wszystko prawda! najbardziej mnie odstraszał ten żółty nalot na płytkach w całej strefie głośnej, wiem, wiem to woda termalna ale po kilku miesiącach użytkowania taki stan?? co będzie za 2 lata?
Saunarium w TermaBania to jeden z lepszych obiektów w Polsce. Oczywiście na pierwszy miejscu są TERMY Rzymskie.
Każde profesionalne saunarium jest strefą nagości. W Terma Bukowina Takze jest strefa nagości.
Po drugie ja nie wejdę do sauny w kąpielówkach ani z ludzmi którzy są w kąpielówkach z jednego podowdu. Wiesz jakie chemikalia wydzielają się na przykład z kąpielówek chińskiego pochodzenia przy temperaturze 100%.
Zarzut o nagości w strefie saun jest co najmniej śmieszny. Takie są zasady, a jeśli nie, to tylko w obiektach pseudosaunowych zwanych przez saunowiczów „smażalnią gaci”. Tu naprawdę wielkie brawa dla Termy Bania za popularyzację właściwego sposobu saunowania. Do menu można się przyczepić, to jest do poprawy, choć ja korzystałem kilkukrotnie i wszystko było smaczne, w rozsądnych cenach, ale przydałyby się dania regionalne.
Z Nowego Sącza do Termy Bania jest nie 100, ale 80 km (przez Nową Białą, w Łopusznej w lewo) i jedzie się 1h 10min w jedną stronę. Sprawdzone osobiście.
Byłem 25 lutego. Końcówka ferii zimowych i możliwe że dlatego koszmarny tłok, kolejki wszędzie. Znikoma przyjemność, brak intymności i drogo.
no więc co do terma bania , to byłem tam dwa razy,pierwszy i ostatni.
w sezonie tłok i chaos(ponad 40 min czekania do zjeżdżalni),drogo na wejściu,drooogo i niesmacznie w knajpie i tak jakoś w sumie nudno.
w zasadzie obiekt atrakcyjny dla najmłodszych.
ps do łez ubawiła mnie wypowiedź „saunowicza” , no teraz to zacząłem się bać swoich slipów czy aby nie zaczną wydzielać gazów paralityczno -drgawkowych ha ha ha
Ludzie generalnie nie wiedzą co to jest sauna i po co się tam idzie .Zazwyczaj chcą się zagrzać lub z ciekawości.Pracowałam kilka lat w takim miejscu i co obserwowałam : panie wyperfumowane z makijażem w pełnych strojach nasiąkniętych chlorem , panowie w klapkach , z gazetą , golący się i płuczący maszynkę w wodzie do polewania kamieni!!! dzieci wchodzące tam i z powrotem lub jeden pan namiętnie sadzający swą gołą pupę bezpośrednio na deski, mimo zwracanej mu uwagi.Dobrze ,że są miejsca gdzie uczy się kultury saunowania i chwała im za to. Nie wiem jak jest na świecie ale wiem ,że zasady panujące na Bani są logiczne , sprzyjające zdrowiu i relaksowi.
kolega zawiedziony napisał-cytuję: „Elektroniczny przydział szafek skandaliczny trzeba samemu znaleźć otwartą czyli wolną szafkę, a potem starannie zapamiętać jej numer”.
Nie jest to prawdą-byłem w marcu 2012 i są w wieli miejscach kazdej ze stref czytniki, ktore pokazuja ile zostało czasu, numer szafki i jaka jest dopłata(np za jedzenie albo saunę). na mnie bania wywarła naprawdę pozytywne wrażenie! polecam każdemu-jedynie potwierdzam zbyt ciepłą wodę pod natryskiem i…bardzo śliską terakotę(wchodząc np po schodach na zjezdzalnię), mało się nie przewrocilem i nie byłem ponoć pierwszy, na samych zjezdzalniach nie zaobserwowałem „złego spasowania” tub.
Byalm w Banina poczatku marca tego roku. W przeszlości bywałam w wielu Aquaparkach za granicą i cóż.. moje odczucia podobne jak autora wypowiedzi „wiodacej”- trochę poniżej sandardu, zwąłszcza za te cenę.
Najbardziej uciążliwy dla mnie był brak jakiegokolwiek basenu z chłodniajszą wodą (a byłam zaledwie 2,5 godziny), przebywanie ciągle w gorącej wodzie było męczące a nie relaksujące. Odczułam też nierównosci na rurach, i choć same zjazdy fajne, to podszyte strachem , że ulegnę jakiejś kontuzji z powodu „uskoków na łączeniach elementów”.
poza tym brak zwykłego basenu do pływania i niepotrzebny okragły basen ze sztuczną falą. Fala rozchodzi się bez ładu i składu ze względu na ten nietypowy kształt basenu i mimo tłoku w innych cześciach kompleksu był niemal pusty. A można było tę przestrzeń wykorzystać na normalny basen z chłodniejszą wodą do popływania….
Do sauny nie wchodziłam więc się nie wypowiem, zaś ceny i poziom oferty barowej skutecznie mnie zniechęcił.
Ale cóż, jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma. Jeśli jest się na nartach w okolicy i tak jest to najlepsza oferta na parę godzin wieczorem po atrakcjach na stoku. Ale dla samych basenów jechać nie warto.
@mucha: co do szafek – masz rację, ale mówisz o sytuacji, w której już zajmiesz szafkę i wracasz do szatni – wówczas system pokaże Ci Twój numer. Zawiedzionemu (i mnie także) chodziło o to, że numer szafki nie jest przypisywany już na początku, w kasie. Wyobraź sobie sytuację, której doświadczył mój znajomy ze swoją 5 osobową rodziną: na wejściu każdy miał szafkę w innej alejce bo w weekend był tłum i nie dało się trafić na 2-3 szafki obok siebie albo choć w sąsiedztwie. Chodziło o dwoje dorosłych z trójką dzieci poniżej 7 lat. Dołóż do tego śmiesznie małą ilość suszarek na tych parę setek osób, które w sobotni wieczór wychodziło w tym samym czasie…
A czy ktoś mógłby się wypowiedzieć, co jest lepsze: Besenova czy Białka? W Beszeniowej bywałem wiele razy, myślałem właśnie o przetestowaniu Białki, ale teraz zastanawiam się, czy mając gości i chcąc ich zabrać na gorące źródła nie zorganizować wypadu na Słowację. Orawice są za małe, Bukowina też mnie jakoś nie powaliła na kolana, Beszeniowa niby trochę daleko i nie po drodze, ale wolę tam jechać, niż się zawieść. Lubię ichniejsze duże baseny zewnętrzne a tego brakuje mi również w Popradzie.