Benzoesan sodu E 211 – dlaczego jest szkodliwy dla ludzi?

Benzoesan sodu (symbol E 211) jest związkiem chemicznym, który ma szerokie zastosowanie w przemyśle spożywczym. Używa się go mianowicie do konserwowania przetworzonych produktów. Zawiera go niemal każdy słodzony napój: gazowany, niegazowany, nawet niektóre soki, sałatki i konserwy. Wbrew niektórym artykułom dostępnym w Internecie, związek ten nie występuje w naturze. Za to jest obecny jego „rodzic” – prekursor – kwas benzoesowy, który także jest konserwantem stosowanym w produkcji spożywczej (E 210). Obie te substancje są niebezpieczne. Ale od początku:

Po co kwas benzoesowy roślinom?

To kolejna toksyna potrzebna im do ochrony. Występuje w jabłkach, śliwkach, borówkach (i innych leśnych jagodach np. żurawinie) cynamonie i malinach. Przykładowo, pojawia się w jabłkach zaraz po tym, gdy zostaną zaatakowane przez grzyby.  Kwas ten zapobiega bowiem rozwojowi drożdży (które bardzo chętnie pożywią się cukrami np. zawartymi w malinie) i bakterii. Niewielkie ilości kwasu benzoesowego są nawet w fermentowanych produktach mlecznych (pomagają rozwijać się bakteriom kwasu mlekowego toksycznie działając na wszystkie inne). Ta właściwość kwasu benzoesowego sprawiła, że ludzie używają go do konserwacji żywności.

W jaki sposób powstaje benzoesan sodu w Twoim ciele?

Benzoesan sodu to sodowa sól kwasu benzoesowego. Innymi słowy: jeśli w naszym organiźmie znajduje się już kwas benzoesowy (bo go zjedliśmy razem z ulubionym sokiem ulubioną konserwą rybną albo sokiem owocowym) to wystarczy potraktować go sodem – i już mamy benzoesan sodu. A skąd wziąć sód? Ano z soli kuchennej, której nie brakuje w żadnym domu.

Nasz organizm nie musi syntetyzować benzoesanu sodu w sposób podany wyżej, ponieważ większość producentów żywności dba o to, żebyśmy mogli się regularnie weń zaopatrywać, ponieważ magiczne E 211 dodawane jest dzisiaj praktycznie do wszystkiego: konserw, gotowych dań, leków (o tym będzie pod koniec), słodyczy oraz napojów.

Z dużą dozą prawdopodobieństwa można powiedzieć, że jeśli coś można kupić w sklepie, jest to słodkie albo wytworzone z wielu składnikówm to zawiera benzoesan sodu lub kwas benzoesowy. Benzoesan sodu dodawany jest nie tylko do jedzenia. Znajduje się także w paście do zębów (oraz płynie do płukania jamy ustnej), kosmetykach oraz dezodorantach.

W jaki sposób wydalany jest benzoesan sodu?

Po zjedzeniu, trafia do wątroby gdzie nasza fantastyczna fabryka chemiczna go rozdziela i przesyła do nerek, skąd zostaje usunięty wraz z moczem.

Zmiany w DNA i ADHD u dzieci

Profesor Peter Piper, biolog molekularny z Uniwersytetu w Sheffield odkrył, że benzoesan sodu jest odpowiedzialny za zniszczenia DNA w mitochondriach komórek. Dla przypomnienia, mitochondrium posiadają wszystkie komórki (poza czerwonymi krwinkami) i jest potrzebne (między innymi) do produkcji energii. Kiedy nie ma mitochondrium, komórka umiera lub zapada na rozmaite dysfunkcje. Tak czy inaczej jest już na straconej pozycji.

Dodatkowo, profesor stwierdził, że istnieje możliwość, że w ten sam sposób benzoesan sodu uszkadza ludzkie DNA (mitochondria mają swoje DNA, a ludzie swoje, wiem że to może być dla Ciebie dziwne, ale rzeczywiście tak jest, że mitochontria są jakby osobnymi organizmami „zamkniętymi” w naszych komórkach i działają z nimi w symbiozie).

Istnieją również badania, które potwierdziły zależność pomiędzy spożyciem benzoesanu sodu a występowaniem symptomów ADHD u dzieci.

Nie wiem czy pamiętasz „aferę” na temat cukierków odpustowych, które informowały na etykiecie, że powodują nadpobudliwość. Istotnie, zawarte w nich barwniki – nie dość, że same wywierają taki wpływ, to jeszcze reagują z benzoesanem sodu (był zawarty w cukierkach) wzmacniając działanie podobne do opisanego w badaniu powyżej w badaniu z ADHD.

Prawdziwy problem – rakotwórczy benzen

Jednak prawdziwy problem czai się gdzie indziej. Benzoesan sodu po zetknięciu z kwasem askorbinowym tworzy się benzen – bardzo agresywna, trudna do wydalenia, a nade wszystko rakotwórcza substancja.

I co z tego?

Ano to, ze kwas askorbinowy to nic innego jak… witamina C. A wiec pijąc szklankę gazowanej oranżady zasilasz swój organizm dawką benzenu. Bo duża cześć napojów ma sztucznie dodawana witaminę C (ona także jest konserwantem i przeciwutleniaczem – E 300) po to, aby była „zdrowsza”. Oczywiście z marketingowego punktu widzenia.

To proste: jeśli chcesz kupić dziecku wodę smakową albo sok, i zobaczysz na półce dwa produkty, jeden z wielkim napisem „z dodatkiem witaminy C” to, który wybierzesz? Przecież wiadomo że witaminy są zdrowe… W efekcie podajesz dziecku toksyczny benzen.

Pochodną kwasu benzoesowego jest zarówno benzoesan sodu jak i popularna aspiryna (kwas acetylosalicylowy, który wytwarza się z benzenututaj reakcja chemiczna dla zainteresowanych). Z tego powodu osoby uczulone w jakikolwiek sposób na oddziaływanie aspiryny powinny unikać obu substancji – zarówno kwasu benzoesowego jak i benzoesanu sodu.

Jeszcze jedna ważna uwaga. Benzoesan sodu jest także składnikiem wielu syropów, ponieważ wspomaga wyksztuszanie. Należy uważać, aby nie podawać choremu w tym samym czasie witaminy C (w tabletkach czy w pożywieniu) ponieważ dochodzi wówczas do wytworzenia benzenu. To bardzo istotne, ponieważ wiele syropów zawiera jednocześnie benzoesan sodu i witaminę C.

Gadasz głupoty, ktoś by to rozdmuchał gdyby to była prawda!

Niestety, to jest prawda – możesz przeczytać o tym choćby na stronie tego producenta substancji farmaceutycznych, o benzenie linka podałem wyżej, z Wikipedii, tak samo do obszernego artykułu w pdf.

Niestety trudno jest ocenić ile ludzie konsumują benzoesanu sodu. W każdym z krajów (czasem nawet wśród regionów) dane sa różne – przykładowo, większość tej substancji w USA przyjmowana jest w postaci słodkich napojów, w krajach Dalekiego Wschodu – jako sos sojowy. Trudno jest także oszczcować jaka jest dopuszczalna dawka.

Szeroko zakrojone badania zlecone przez WHO i opublikowane w 2000 roku zostały mocno skrytykowane jako nieprecyzyjne i przestarzałe wobec aktualnego stanu wiedzy i dostępnych technologii badań. Mimo wielu analiz, nie ma jednoznacznej (naukowej) odpowiedzi na to, ile można spożyć benzoesanu sodu lub kwasu benzoesowego ani też jak ocenić ile DNA mitochondriów komórkowych zostało uszkodzonych na skutek oddziaływania tych substancji.

Wiec co jeść i pić?

  1. Po pierwsze – zwracaj uwagę na etykiety na produktach. Nie tylko na termin przydatności do spożycia – to oczywiste – ale również na skład. Jeśli zobaczysz symbol E 210, E 211 lub kwas benzoesowy albo benzoesan sodu – nie kupuj tego produktu – spróbuj odszukać zamiennik konserwowany np. witaminą C (kwasem askorbinowym).
  2. Po drugie – nie zaszkodzi usunięcie z listy zakupów słodkich napojów konserwowanych za pomocą tych związków oraz sosu sojowego jak i kosmetyków zawierających te konserwanty.
  3. Po trzecie – do póki nie spożywasz dużych ilości tych konserwantów codziennie teoretycznie nie ma się czego bać. Ale żeby wiedzieć ile się ich je, trzeba to sprawdzać (patrz punkt pierwszy) dlatego zachęcam do świadomych zakupów.

Jeśli mogę Cię o coś prosić, to podaj w komentarzu produkty, które nie zawierają benzoesanu sodu ani kwasu benzoesowego. Podaj też te, które znasz i wiesz, że go zawierają – pomożesz innym!

Zdrowa dieta