Dieta a choroby: wpływ jedzenia na zdrowie

GMO – modyfikowana genetycznie żywność mi nie smakuje!

O żywności modyfikowanej genetycznie huczy się w mediach bo w Sejmie głosowana była ustawa o nasiennictwie, którą prezydent zawetował w sierpniu tego roku. Oznacza to, że ustawa wróci w takiej czy innej formie. W interesie nas wszystkich – zjadaczy chleba, mięsa, warzyw i owoców jest to, aby ustawa zakazywała stosowania nasion genetycznie modyfikowanych i wymuszała oznaczanie produktów spożywczych i pasz, które zawierają organizmy modyfikowane genetycznie. Organizmy GMO wykorzystywane są w produkcji żywności, pasz oraz leków.

Co to jest GMO?

Definicje naukowe znajdziesz na Wikipedii. Ja opiszę to po ludzku. Rolnik sieje pszenicę, z której kiedyś będzie mąka i chleb. Ale atakują ją różne szkodniki, przez co zbiory są znacznie mniejsze. W efekcie rolnik ma straty z produkcji, pszenicy jest mniej, jej ceny wysokie, więc ceny chleba są wysokie.

Aby plony były większe, rolnik kupuje odpowiednie nawozy oraz środki ochrony roślin. Szkodników i chorób jest mniej, plonów więcej, mąki i chleba również. I taką sytuację mamy obecnie w Polsce. Mimo, że nie widać tego w sklepowych cenach, Polska ma nadprodukcję żywności. Dlatego po przystąpieniu do UE nałożono na nas „kary” w postaci limitów produkcji (np. mleka, pszenicy, cukru), żeby nie zniszczyć innych rynków unijnych naszą tanią i zdrową żywnością. To idiotyczne z punktu widzenia ekonomicznego każdej rodziny (bo wiadomo, że jeśli jest więcej cukru, to jego cena jest niska), ale w interesie całej Unii oraz starych krajów członkowskich, gdzie koszty są wyższe – takie kary były jedynym sposobem na ochronę ich rynków rolnych.

Sytuacja, do jakiej dążą zwolennicy upraw GMO jest jeszcze inna: rolnik nie musi powiększać pola ani kupować środków ochrony roślin, tylko odpowiednie nasiona pszenicy zmodyfikowanej genetycznie w taki sposób, że produkuje np. enzym lub białko, które działa toksycznie na szkodniki. W efekcie rolnik nie robi nic, pszenica rośnie sama, daje wielkie plony, więc ma wielkie zyski.

Oto dlaczego uważam, że żywność GMO jest szkodliwa.

Wszystko fajnie, tylko że jest kilka „ale”…

Po pierwsze,
to że więcej wyprodukuje, nie oznacza, że więcej sprzeda – bo ciągle są limity narzucone przez UE. Więc musi wyrzucić (tak jak dzieje się to teraz, bez GMO, bo jak wspominałem Polska ma nadprodukcję żywności) a często też zapłacić karę za za dużą produkcję.
Po drugie,
nie mamy jako ludzie 100% gwarancji bezpieczeństwa takiej żywności. Zostało już udowodnione naukowo, że łosoś modyfikowany genetycznie, wprowadzony do naturalnego środowiska, może wyprzeć „naturalne” łososie przez zaledwie 40 pokoleń! Możesz pomyśleć – i co z tego, skoro smakuje tak samo?
No więc, po trzecie,
to że smakuje tak samo, to nie znaczy, że to jest to samo. Organizm każdego z nas zamieszkują tysiące bakterii (głównie w przewodzie pokarmowym), których roli do końca nie znamy, tak jak nie znamy roli wszystkich mikroelementów. Naturalna żywność ma skład fizyko-chemiczny taki, jaki zna człowiek od 80 tysięcy lat (albo i dłużej). Modyfikowana genetycznie – jest po prostu inna, a skutków tej „inności” nie możemy jeszcze przewidzieć. Zmiany genetyczne odbywają się we wszystkich organizmach żywych, to bezsprzeczna prawda. Ale odbywają się w sposób ewolucyjny (Darwin), a nie rewolucyjny.
Po czwarte,
Wspomniany modyfikowany genetycznie łosoś czy inne zwierzę albo roślina może w szybkim czasie wyprzeć swoje „naturalne” odpowiedniki z ekosystemu. A jak sama nazwa wskazuje – ekosystem to układ wzajemnie powiązanych organizmów, żyjących w rozmaitych symbiozach i łańcuchach pokarmowych. Nie ma pewności, że jeśli zmienimy ogniwo na jednym końcu takiego łańcucha, jego drugi koniec pozostanie taki sam. To po prostu nielogiczne – coś musi się zmienić.

Dla kogo dobre jest GMO?

Najwięcej zyskują na tym producenci żywności, bo jak opisałem na wstępie – mogą zwiększać plony i zyski, bez zwiększania nakładów na ochronę roślin czy powierzchni upraw. Ale dużo więcej wygrywa… firma produktująca rośliny GMO. Dlaczego?

Tworząc modyfikowaną genetycznie kukurydzę, której nie imają się szkodniki i daje wysokie plony i zyski zapewnia sobie stały odbiór nasion. W ten sposób dochodzi do monopolizacji rynku i po pewnym czasie firma taka może decydować o tym jak wygląda rynek żywności (ceny, popyt i podaż) w danym kraju a nawet na świecie.

Ponieważ biotechnologia jest bardzo kosztowną dziedziną nauki, tylko kilka korporacji na świecie może się w nią zaangażować. Najbardziej znaną jest firma Monsanto z USA (produkuje np. preparat Roundup).
Zobacz pierwszą część filmu na temat korporacji Monsanto. To tylko 10 minut, a dowiesz się o wiele więcej, niż wie przeciętny zjadacz chleba. Link do pełnej wersji filmu (110 minut) jest poniżej.

Cały film z lektorem z Canal+ możesz pobrać tutaj.

Przecieki z ambasady USA w sprawie GMO

Portal WikiLeaks, który zajmuje się ujawnianiem kompromitujących ale prawdziwych faktów, opublikował ostatnio depesze ambasady USA w Warszawie na temat lobbingu Amerykanów w sprawie przyjęcia w Polsce GMO. Jasno z tego wynika że rząd USA bardzo chce, aby Polska przyjęła organizmy modyfikowane genetycznie, nawet jeśli zostanie zmuszona przez UE. Depesza pokazuje jednocześnie, jak systemowo podchodzi się do dyplomacji i lobbingu oraz jak bardzo jest to skuteczne w wykonaniu USA.

Druga depesza z amerykańskiej ambasady pokazuje stanowisko polskiego senatora, pana Chróścikowskiego. Jest on o tyle istotny dla lobbystów GMO, że przewodniczącym senackiej Komisji Rolnictwa i Ochrony Środowiska. Jeśli znajdę go na swojej liście do głosowania to na pewno na niego zagłosuję, bo takich ludzi trzeba w Polsce.
A na koniec…

Czy jadłem kiedykolwiek żywność modyfikowaną genetycznie?

Nie, nie jadłem jej nigdy, przynajmniej nie jadłem jej świadomie. Ale miałem w ręce kotlety sojowe oraz amerykański popcorn, które zostały wyprodukowane z GMO. Tytuł tego wpisu był przewrotny po to, żeby zwrócić Twoją uwagę na zagadnienie żywności modyfikowanej genetycznie.

To daje do myślenia:

Czy wiesz, że Fundacje Billa Gatesa, Rockefellerów oraz wspomniana firma Monsanto i Syngenta (zajmuje się tym samym co Monsanto) wybudowały gigantyczne „przechowalnie” nasion wielu milionów gatunków roślin na biegunie, po to, aby mieć z czego odrodzić życie na Ziemi, „gdyby coś poszło nie tak”? W artykule jest film wideo i kilka map, możesz zobaczyć jak to wygląda.

Czy oni wiedzą coś, czego nie wie większość ludzi?

Jak zwykle, czekam na Twoją opinię w komentarzu. Co Ty myślisz o żywności modyfikowanej genetycznie?
Aktualizacja 04-07-2012:
Świnie karmione GMO chorują. I to bardzo – cały artykuł tutaj (po angielsku)

Exit mobile version