Stres i kortyzol, czyli jak nerwowe życie powoduje choroby tarczycy

Rola stresu w procesie powstawania wielu chorób jest oczywista, choć wiele osób (chorych) ją bagatelizuje. W mailach – ale i w komentarzach (np tutaj albo tutaj) widziałem wiele przykładów osób, które są przekonane, że w powiedzeniu „w zdrowym ciele zdrowy duch” tkwi sedno sprawy.

Mało tego – w zdrowiu psychicznym doszukują się w nim przyczyny chorób dotykających ciało. I nie ma w tym nic dziwnego, ponieważ „każdej akcji odpowiada reakcja” – to znaczy – każda sytuacja oddziałująca na nasze ciało wywołuje jego reakcję na tenże czynnik. A bardziej po ludzku i w kontekście tego artykułu: każda nerwowa sytuacja sprawia, że Twoje ciało reaguje tak, aby się przed nią ochronić.

Ale przecież ja się nie denerwuję!

Przy różnych okazjach rozmów o stresie i nerwach zdarzało mi się poznać osobę, która mówiła, że ona wiedzie życie szczęśliwe, wolne od nerwów „dnia codziennego” – nie jest zestresowana, nie stoi w korkach, nie jest kłótliwa, nie ma problemów finansowych ani zawodowych (np. bo jest już na emeryturze). A mimo to doświadcza na sobie objawów szeroko rozumianej nerwicy czy podniesionego poziomu hormonów stresu (głównie kortyzolu), czyli:

  • przemęczenia
  • bólów głowy
  • obniżonej odporności
  • trudności z zasypianiem i budzeniem
  • zmiany nastroju
  • apetytu na słodyczę i kawę
  • drażliwości (głównie między posiłkami)
  • zawrotów głowy przy zmianie pozycji

Do czego potrzebujemy kortyzolu?

Kortyzol jest niezbędny do przeżycia. W dalszej części tekstu dowiesz się bardziej precyzyjnie dlaczego jest dla nas jedyną deską ratunku, ale poniższe video niech będzie dla Ciebie piewszą wskazówką:
oto kobieta, która podniosła samochód, aby ratować swojego ojca:

 

a to druga, która uratowała swoje dzieci z płonącego samochodu:

Kortyzol – hormon, który ratuje życie

Kortyzol produkowany jest w nadnerczach – to organy wielkości orzecha, umieszczone – jak sama nazwa wskazuje – nad nerkami.

Kiedy w Twoim ciele podnosi się poziom kortyzolu wówczas Twoje ciało przełącza się w tryb, który fizjologowie nazywają „walcz albo uciekaj”. W praktyce oznacza to, że (między innymi) niemal całkowicie wyłącza procesy trawienne, zagłusza system immunologiczny, podnosi cukier we krwi, zwiększa ciśnienie i tętno, podnosi saturację krwi przez zwiększenie częstotliwości oddechu.

Wszystko po to, żeby przeżyć – wygrać walkę z napastnikiem, albo mu uciec. Podnieść samochód pod którym leży bliska osoba albo uratować swoje dzieci z pożaru.

Kiedy kortyzol robi swoją robotę dobrze (czyli nie jest ani za wysoki ani za niski) Twój organizm działa prawidłowo. To znaczy: zasypiasz bez trudu i budzisz się bez zmęczenia, masz dobry nastrój a w sytuacjach zagrożenia szybko podejmujesz decyzje (mniejsza o to, czy dobre czy złe, chodzi o reakcję), a w pracy nie masz dylematów związanych z codziennymi zawodowymi wyborami.

Dlaczego kortyzol działa w taki sposób?

Z prostej przyczyny. Dla naszego organizmu stresem jest nie tylko to, co nam wydaje się być nerwową sytuacją, ale wszystko, co powodowane jest przez czynniki zewnętrzne i wewnętrzne co może w jakikolwiek sposób naruszyć homeostazę (równowagę organizmu).

I są to przede wszystkim: przewlekłe stany zapalne (np. zapalenie zatok), ciągłe infekcje (np. zepsute zęby), alergie i nietolerancje (np. glutenu, mleka), toksyny (zanieczyszczone powietrze), choroby autoimmunologiczne, a nawet coś tak przyziemnego i „codziennego” jak problemy trawienne czy wahania poziomu cukru we krwi.

Innymi słowy: nawet osoba nieprzytomna może być pod wpływem stresu (hormonów stresu) np. dlatego ponieważ w jej organizmie rozwija się infekcja lub stan zapalny. Nie jest więc prawdą, że tylko aktywny zawodowo człowiek doświadcza stresu. Na poziomie fizjologicznym doświadcza go każdy, nawet osoba, która z pozoru może wydawać się spokojna i szczęśliwa.

Długotrwały stres

Naturalny cykl produkcji kortyzolu w naszym ciele wygląda tak, że nad ranem jest on nieco wyższy i sukcesywnie spada ku wieczorowi.

Dobowa produkcja kortyzolu (adaptacja diagramu dra Michaela Lama)

Dzięki temu, kiedy śpimy nasze ciało może się regenerować i odbudowywać. Wówczas, kiedy jest to wystarczająca, „normalna” ilość kortyzolu działa anabolicznie tzn. umożliwia budowanie mięśni oraz zapasów energii (kortyzol ma dwie twarze: anaboliczną i kataboliczną, co dobrze opisał Sławomir Ambroziak /uprzedzam, jego tekst jest mocno specjalizowany/).

W skrócie podam, że kortyzol w dużej dawce (podczas przemęczenia i długotrwałego stresu) działa katabolicznie tzn „odzyskuje energię” w ten sposób, że uwalnia proteiny z mięśni (redukuje masę mięśniową) oraz energię z tkanki tłuszczowej. A jeśli interesuje Cię temat fizjologii stresu poszukaj w Google pdfa „The Anatomy and Physiology of the Human Stress Response”.

Bezpłodność, kłopoty ze snem, regeneracją i trawieniem…

U osoby narażonej na chroniczny stres kortyzol ma stałe, podwyższone stężenie, więc utrudnia zarówno „remont” naszego ciała jak i wiele innych funkcji jak np. reproduktywność (efektem jest bezpłodność) czy trawienie (efektem są kłopoty z wchłanianiem i trawieniem) czy wzrost organizmu (poprzez katabolizm) albo snem (w sytuacji zagrożenia żaden organizm nie śpi, tylko się ratuje). Po prostu nasze ciało myśli, że jest atakowane albo musi uciekać.

Stąd osoby znerwicowane często odreagowują jedzeniem dużych ilości, najczęściej bardzo kalorycznych posiłków, często przybierając na wadze (ponieważ glukoza zostaje uwolniona przez kortyzol i zamieniana jest na tłuszcz w warunkach oporności na adrenalinę /także produkowaną w nadnerczach/).

Jaki wpływ ma kortyzol i stres na hormony tarczycy?

W kontekście chorób wywołanych niedoczynnością tarczycy nadnercza mają istotne znaczenie, ponieważ hormony przez nie wytwarzane (glukokortykoidy, m.in. kortyzol, adrenalina, noradrenalina, altosteron i inne) oddziaływują na tarczycę.

Niewystarczające działanie nadnerczy powoduje kłopoty z tarczycą ponieważ do prawidłowej konwersji hormonu T4 do T3 prawidłowy poziom kortyzolu jest niezbędny. Za mała ilość będzie nie wystarczająca, aby hormony tarczycy mogły działać prawidłowo. Można to porównać do sytuacji, w której ciężki i wielki zawór na rurze mamy odkręcić obiema rękami (kortyzol i hormony tarczycy) albo tylko jedną (hormony tarczycy). Oczywiście łatwiej jest zrobić to obiema rękami.

Inny przykład tej samej zależności jest u osób chorych na chorobę Addisona (tzw. cisawicę) nadnercza nie pracują wydajnie (niedoczynność nadnerczy) co owocuje niską ilością glukokortykoidów – to z kolei powoduje niedoczynność tarczycy.

Stres, tarczyca i poziom glukozy we krwi

Hormony nadnerczy wpływają na wiele(set?) funkcji w naszym ciele – pośrednio i bezpośrednio. Najważniejsze to:

  • utrzymanie ciśnienia krwi
  • nadzorowanie tempa reakcji systemu odpornościowego
  • reagulowanie metabolizmu białek, tłuszczy i węglowodanów
  • współudział w kontroli metabolizmu cukru (z insuliną; wysoki lub niski poziom kortyzolu może powodować hipo- lub hiperglikemię)

Ten ostatni czynnik ma o tyle istotne znaczenie z punktu widzenia tarczycy, że wysoki poziom cukru we krwi (hiperglikemia) wywołuje kolejne kłopoty łatwe do obserowania u osób z niedoczynnością tarczycy np.:

  • otyłość
  • wysokie ciśnienie krwi
  • wysoki poziom cholesterolu i trójglicerydów
  • insulinooporność
  • stany zapalne
  • tendencję do tworzenia zakrzepów

Niski poziom cukru i tarczyca

Niski poziom cukru oddziaływuje na tarczycę w ten sposób, że gdy spada poziom cukru to nasze ciało zaprogramowane jest tak, aby zmobilizować zasoby glukozy (z glikogenu w mięśniach i wątrobie albo z glicerolu zawartego w trójglicerydach z naszych komórek tłuszczowych) i ów cukier podnieść.

Ale żeby do tego doszło, nasza wątroba (i inne miejsca, skąd można pobrać glukozę) muszą dostać „wiadomość” że cukier jest niski. I tym „emailem” jest właśnie kortyzol (z adrenaliną) produkowany w nadnerczach.

Na domiar złego, niski poziom hormonów tarczycy oddziaływuje na poziom cukru we krwi w taki sposób, że może spowodować:

  • obniżenie wchłaniania glukozy z krwi przez komórki
  • zmniejszenie wchłaniania glukozy w przewodzie pokarmowym
  • obniżenie odpowiedzi insulinowej na podniesiony cukier
  • obniżenie możliwości usuwania insuliny z krwi

co łącznie prowadzi do hipogligemii (obniżony poziom cukru) – stąd też osoby, które mają prawidłowy lub niski poziom glukozy mogą czuć się źle (objawy niedoczynności tzn. zmęczenie, bóle głowy, głód, zmęczenie). To dlatego, że ich komórki nie otrzymują tyle glukozy ile im potrzeba, a nie ma na tyle kortyzolu we krwi (bo nadnercza są w niedoczynności) aby poinformować wątrobę o mobilizacji zapasów glukozy.

Kondycja nadnerczy

Jeśli więc nadnercza będą w kiepskiej formie (niedoczynność nadnerczy, choroba Addisona), wówczas przy niskim poziomie cukru nie będzie jak wysłać „emaila” (kortyzolu) i objawy niedoczynności tarczycy będą się nasilać (przy niskim poziomie cukru najłatwiej zauważalna będzie ospałość i zmęczenie).

W jaki sposób sprawdzić, czy nadnercza działają dobrze?

Odpowiedź będzie trywialna: najlepiej zwrócić się do lekarza pierwszego kontaktu i dalej endokrynologa, którzy zlecą właściwe badania hormonów nadnerczy. Ale jest sposób, który stosują lekarze zanim zalecą badania i można wykonać go samodzielnie, bez specjalistyczne wiedzy. Jest to test reakcji źrenicy na światło (inaczej test odruchu źrenicznego). Aby przeprowadzić ten test w domowych warunkach potrzebujesz:

  • ciemny pokój x 1
  • lustro x 1
  • latarkę x 1

Wykonanie testu:

  1. Stajesz w ciemnym pokoju naprzeciw lustra.
  2. Po około 2-3 minutach, kiedy już Twój wzrok przyzwyczai się do ciemności świecisz latarką w jedno z oczu (najlepiej od spodu) przez około 1 minutę.
  3. Obserwujesz w lustrze oświetloną źrenicę.

Jeśli wszystko jest w porządku, źrenica zawęzi się i taka pozostanie przez cały czas eksperymentu. Jeśli jednak po około 30 sekundach zacznie „nerwowo” kurczyć się i rozkurczać to może być (ale nie musi) oznaka niedoczynności nadnerczy lub niskiego poziomu innego hormonu produkowanego przez nadnercza – aldosteronu.

Niski poziom aldosteronu powoduje brak właściwej ilości sodu oraz nadmiar potasu w mięśniach zwierających źrenicę przez co nie potrafią skutecznie i trwale utrzymać zacisku źrenicy (a źrenica uwidacznia najmniejsze obserwowalne gołym okiem zwieracze w ludzkim ciele). Taki objaw zobaczysz na tym wideo:

Tak jak wspomniałem, taki objaw MOŻE oznaczać niski poziom aldosteronu i jeśli zaobserwujesz go u siebie, udaj się do lekarza aby dokładniej zdiagnozować stan zdrowia.

Niedoczynność tarczycy, długotrwały stres i hormon rT3

Bardziej bezpośredni wpływ nadnerczy (i produkowanych przez nie glikokortykoidów) świetnie opisał w swojej książce „Cracking the Metabolic Code: 9 Keys to Optimal Health” naturopata Jim Lavalle (ponadto jest adiunktem na kilku uniwersytetach).

Ów wpływ przejawia się w ten sposób, że kiedy osoba doświadcza długotrwałego stresu (np. podczas procesu rozwodowego, utraty i poszukiwania pracy), jej nadnercza produkują dużą ilość kortyzolu. Kortyzol ten hamuje konwersję hormonu T4 do T3 na rzecz konwersji T3 do rT3 (nieaktywnego hormonu T3). Tym sposobem, jeśli stres trwa nadal, stężenie nieaktywnego hormonu rT3 rośnie i pozostaje na istotnym poziomie długo po tym, kiedy stres ustępuje i poziom kortyzolu spada.

Co równie ważne, nieaktywny hormon rT3 „blokuje” receptor komórki do którego normalnie powinien przyłączyć się aktywny hormon T3. Tak więc nawet kiedy stres ustępuje i kortyzol maleje – to nadal pozostaje sporo hormonu nieaktywnego rT3, który może blokować dostęp do komórek aktywnej postaci T3. I mamy objawy niedoczynności tarczycy, mimo, że wszystko wydaje się być OK.

Kortyzol i niskie TSH

Oddziaływanie kortyzolu może zacząć się też dużo „wyżej” w tarczycowej układance hormonalnej, ponieważ wysokie stężenie kortyzolu może zmniejszyć produkcję hormonu TSH (który „zarządza” produkcją hormonów tarczycy) prowadząc w efekcie do niedoczynności (pomimo zdrowej tarczycy).

Jak można obniżyć poziom hormonów stresu?

Lista jest krótka, ale nie każdy z jej elementów można łatwo wprowadzić w życie. Ale do rzeczy:

  • Unikaj stresorów – tego, co sprawia, że się denerwujesz. To najtrudniejsze w tym pędzącym świecie, w którym żyjemy – pełnym harmonogramów i rzeczy do zrobienia „na wczoraj”, ale kolejne punkty w pewnym sensie pomogą Ci sobie z tym poradzić.
  • Ćwicz techniki relaksacji – nie chodzi tylko o psychoterapię i jej pochodne. Mam na myśli coś, co ludzie praktykują od tysięcy lat: modlitwę, medytację, jogę, wyciszenie – cokolwiek wybierzesz z pogranicza religii i medytacji. Dla jednego będzie to wizyta w kościele, dla innego wycieczka do lasu. Każdy ma swój system wyciszenia – sprawdz, jaki jest Twój!
  • Ciesz się życiem i nie odmawiaj sobie przyjemności (w szczególności unikaj malkontentów i „czarnowidztwa”, uczyń jakiś dzień lub porę dnia czasem tylko dla siebie, na przyjemności, które lubisz – czytanie, gotowanie, spacery, poznawanie nowych ludzi, wycieczki, sport).
  • Zamień wysoką i intensywną aktywność fizyczną (sporty walki, biegi, narciarstwo) na bardziej spokojną i „pasywną” (spacery, rower, nordic walk, uprawianie ogrodu).

Z bardziej dietetycznych czynników:

  • Unormuj poziom cukru (np. poprzez dowolną dietę niskowęglowodanową /paleo, Atkins, Kwaśniewski/)
  • Unikaj jedzenia sprzyjającego stanom zapalnym (gluten, syrop glukozowo-fruktozowy, oleje roślinne bogate w kwasy tłuszczowe omega-6)
  • Jeśli stosujesz zioła na uspokojenie – upewnij się (np. u naturopaty), że dawki, które bierzesz są dla Ciebie odpowiednie (zioła tak samo zawierają substancje czynne jak leki!).

Na koniec jeszcze jedna rzecz, której poświęcę nieco więcej miejsca dlatego, bo może ją wprowadzić w życie każdy i niemal natychmiast wpłynie ona na poprawę jego zdrowia i sampopczucia. A chodzi o… sen.

Jakie znaczenie dla poziomu kortyzolu i stresu ma sen?

Ponieważ dobowy cykl kortyzolu jest całkowicie zależny od światła (co widać na diagramie wyżej), bardzo ważne jest, aby spać w pomieszczeniu, które jest całkowicie zaciemnione. Zainwestuj w szczelne zasłony lub rolety i zapomnij o… diodach świecących z telewizora (jeśli go masz w sypialni zaklej diody taśmą, szczególnie jeśli są niebieskie) czy choćby małym światełku w telefonie podczas jego ładowania albo diodach komputera, nie mówiąc o oglądaniu telewizji przed snem, pracy na laptopie czy graniu na konsoli (tutaj ciekawe opracowanie na temat jakości snu w społeczeństwie amerykańskim).

Badacze wykonali testy poziomu kortyzolu u osób, które spały w całkowitym zaciemnieniu i u tych, które miały w zaciemnionym pokoju niewielki punkt światła odpowiadający wielkością diodzie z telewizora. Okazało się, że u tych drugich poziom kortyzolu był wyższy (więcej ciekawych badań w książce „Lights out”). To dobry początek na kolejny artykuł o wpływie jakości snu na nasz organizm (poprzez melatoninę) i prawdopodobnie taki tekst napiszę.

Ciekawostki

Wysoki poziom kortyzolu może uzależnić. W jaki sposób? A na przykład tak:

Osoby, które lubią żyć „na krawędzi” np. uprawiają aktywne sporty wyczynowe obraczone dużym ryzykiem utraty życia lub zdrowia często doświadczają euforii podczas tych aktywności. Euforia ta powstaje (w uproszczeniu) w ten sposób, że wysoki poziom stresu fizjologicznego i psychologicznego wyzwala znaczne ilości kortyzolu, a dalej adrenaliny i endorfin.

Ponieważ endorfiny i adrenalina działają podobnie jak inne, zewnętrzne narkotyki (morfina lub inne opiaty), mózg zmierza do tego, aby doświadczać takich stanów często. Podobne reakcje zachodzą w ciałach osób, które lubią ostre przyprawy, czekoladę, lodowato zimną wodę czy doświadczanie bólu.

Inną ciekawostką jest fakt, że poziom kortyzolu mierzy się głównie w ślinie, jednak wynik ten oznacza poziom „chwilowy” tzn. w danym momencie. Istnieje metoda oceny bardziej ogólnego poziomu kortyzolu z badań włosa i badanie to daje najwięcej informacji retrospektywnej o ogólnej kondycji pacjenta.

A jeśli nadal trudno Ci uwierzyć w związek emocji i psychiki z chorobami polecam Ci ten artykuł (polskie tłumaczenie) którego autorami są Gary Wilson i Marnia Robinson na temat lęku (kortyzolu) i miłości (oksytocyny).

Jaki jest Twój sposób na stres?

Jeśli zagadnienie wpływu stresu na nasze zdrowie fizyczne i psychiczne Cię zainteresowało albo masz jakieś swoje doświadczenia, którym chcesz się podzielić – dodaj swój komentarz poniżej!

Dołącz do 589 subskrybentów!

Zapisz się na mój darmowy kurs emailowy a dowiesz się między innymi:

Ebook dla Ciebie

  • jak w sklepie odróżnić trujące ziemniaki od dobrych?

  • co gotować w domu, żeby oszczędzić czas

  • czemu podwyższony cukier jest większym problemem niż cholesterol?

  • które choroby możesz wyleczyć albo złagodzić dietą?

Dodatkowo otrzymasz bezpłatnie ebooka "52 skuteczne psychorady", który ułatwi Ci wpływanie na ludzi i lepsze życie!

1-2 maile w tygodniu pełne informacji, wskazówek i ciekawostek dotyczących jedzenia, gotowania i zdrowia.

Sprawdź swoją skrzynkę odbiorczą (albo katalog na spam) i potwierdź swoją subskrypcję.

Dołącz do 589 subskrybentów!

Zapisz się na mój darmowy kurs emailowy a dowiesz się między innymi:

Ebook dla Ciebie

  • jak w sklepie odróżnić trujące ziemniaki od dobrych?

  • co gotować w domu, żeby oszczędzić czas

  • czemu podwyższony cukier jest większym problemem niż cholesterol?

  • które choroby możesz wyleczyć albo złagodzić dietą?

Dodatkowo otrzymasz bezpłatnie ebooka "52 skuteczne psychorady", który ułatwi Ci wpływanie na ludzi i lepsze życie!

1-2 maile w tygodniu pełne informacji, wskazówek i ciekawostek dotyczących jedzenia, gotowania i zdrowia.

Sprawdź swoją skrzynkę odbiorczą (albo katalog na spam) i potwierdź swoją subskrypcję.

19 komentarzy do “Stres i kortyzol, czyli jak nerwowe życie powoduje choroby tarczycy”

  1. Świetny tekst. Nie wiadomo dlaczego pogorszyły mi się wyniki badań wątroby. Byłam hon.dawcą krwi i nie otrzymałam konkretnej odpowiedzi dlaczego mimo badań. Myślę, że może długotrwały stres związany z chorobą mojego dziecka, prawie zupełny brak snu mógł się do tego przyczynić. Gdy znajdowałam się w szpitalu, byłam na wysokich obrotach, musiałam pilnować dobowej zbiórki moczu dziecka, podawania chemii, prawie w ogóle nie spałam między kolejnymi cyklami chemii. Gdy wracaliśmy po cyklu do domu-nie wiedziałam w jakim świecie żyję, i tak ponad rok czasu.

  2. witaj Rafale material bardzo ciekawy tylko filmiki nie do obejrzenia hmm poprostu nie wchodza czarne pola a szkoda pozdrawiam basia

  3. Tak się zastanawiam nad jednym:
    „Zamień wysoką i intensywną aktywność fizyczną (sporty walki, biegi, narciarstwo) na bardziej spokojną i „pasywną” (spacery, rower, nordic walk, uprawianie ogrodu).”
    Nie wiem czy w pełnej ogólności taka rada jest dobra. Przykładowo czy tuż po tym, gdy stres wystąpił, również nie należy mieć solidnej aktywności fizycznej?
    Kiedyś słyszałem o bardzo ciekawej radzie, otóż wręcz przeciwnie, po stresie należy iść go „odreagować” poprzez intensywny wysiłek fizyczny (czyli krótki ale konkretny). Uzasadnienie jakie znam jest czysto ewolucyjne – niestety nie wiem co na ten temat biochemia. W przeszłości stres miał inne źródła niż obecnie, wymagały one od człowieka walki lub ucieczki przez co intensywny wysiłek fizyczny był naturalną reakcją człowieka na ów stres i nasz organizm przez te wszystkie setki tysięcy lat przyzwyczaił się do właśnie takiej reakcji: jest stres (np. widzisz tygrysa) to uciekasz ile sił w nogach. Obecnie stres jest inny, można go przeżywać przed ekranem komputera, zupełnie biernie. I czy zatem w takiej sytuacji nie jest dobrze oderwać się na chwilę i np. zrobić mocną serię przysiadów/pajacyków/pompek? Wg mnie ewolucyjne uzasadnienie ma sens i być może warto spróbować. Nie znam biochemicznego uzasadnienia, ale jestem w stanie sobie wyobrazić, że jakoś nasz gatunek przez tyle setek tysięcy lat musiał się nauczyć „rozmontowywać” kortyzol po ucieczce przed tygrysem.

  4. Panie Rafale. Bardzo sobie cenię Pana artykuły. Jest to bardzo pożyteczna lektura niejednokrotnie (bardzo często!) idąca pod prąd. I to jest bardzo cenne. Wiele ważnych informacji, niestety, nie może się przebić na światło dzienne. Silne lobby przemysłu farmaceutycznego, całego spożywczego i inne takie, stoją skutecznie na przeszkodzie.
    Czy napisał Pan może jakiś artykuł nt reumatyzmu? Interesuje mnie powiązanie chorób reumatycznych i choroby wątroby (drogi żółciowe). Musi coś w tym być! Lekarz mi ostatnio zaprzeczył. Ja mam wątpliwości. Czy zgłębiał Pan temat? Na pewno byłby to bardzo potrzebny i pożyteczny tekst na Pana portalu. Problem reumatyzmu jest powszechny.
    Serdecznie pozdrawiam, dziękuję i proszę o następne artykuły na stronce!
    Iwona

    1. Pani Iwono, dziękuję za pochlebne słowa i cieszę się, że moje artykuły są dla Pani wartościowe.

      Istotnie, występuje korelacja (ale nie nazywałbym tego bezpośrednią przyczyną, raczej związkiem) pomiędzy stanem wątroby (a więc dietą i stylem życia) a chorobami na tle reumatoidalnym (także RZS, ale również dną moczanową, która objawowo może być klasyfikowana do chorób reumatologicznych, choć jej przyczyna leży w diecie). Dziękuję za sugestię – rzeczywiście bóle reumatyczne są znaczącym problemem (wystarczy popatrzeć ile środków przeciwbólowych jest reklamowanych w TV). W którymś z komentarzy poruszałem temat glukozaminy, ale rzeczywiście przydałoby się szeresze spojrzenie na ten temat – do czego z pewnością wrócę.

  5. Tekst jak zwykle świetny i wszystko prawda…
    Doświadczyłam „na własnej skórze” Od 7 lat mam Hashimoto- eythyrox i było dobrze. Miałam poważny stres- najpierw szpital i diagnoza żółciowe zapalenie żołądka, wysokie ciśnienie mnóstwo leków typu controloc, nolpaza-na zmniejszenie kwasowości żoładka, leki na nadciśnienie które po dwóch miesiącach stopniowo kazano mi odstawić, bo ciśnienie spadało do rzędu 70/45.Bezsenne noce, schudnięcie w ciągu miesiąca ok 10 kg, brak apetytu i ciągła bezsilność, zawroty głowy, biegunki, zaparcia i całkowity brak chęci do życia. Lekarze dają tylko na wyrywkowe badania , które nie są miarodajne. Kiedy szłam do lekarza ze swoimi wynikami zrobionymi prywatnie to twierdził ,że taka moja uroda ,że jak się ma hashi to cały organizm jest rozregulowany. etc, etc…
    Doszło do tego, że dostałam nawet skierowanie do psychiatry ( to najłatwiej stwierdzić jak się nie potrafi znaleźć przyczyny).
    Zaczęłam robić coraz to bardziej rozszerzone badania a nie tylko aiat i aspat na skierowanie od lekarza rodzinnego a które o dziwo były zawsze w normiei.I wyszło… GGTP 350, Alp 180
    przeciwciała asma 1:180
    i co na lekarz… pierwsze stwierdzenie ile i co pani pije…lub jakie narkotyki ….Ręce mi opadły…
    Skierowanie do szpitala dostałam na szczęście bez problemu, wykryto: wykładniki przebytego WZW-B,(gdzie mi to mogli sprzedać nie wiem ),autoimmunologiczną żółciową pierwotną marskość wątroby co potwierdziła biopsja gruboigłowa. Leki do końca życia, które tylko opóźniają dalszy rozwój choroby.
    Zrobiłam poziom wit. D3 wynik …9 teraz jeszcze dodatkowo vigantol, ale nie czuję się wcale lepiej może musi trochę potrwać.
    W przypadku żle funkcjonującej wątroby leki też źle się wchłaniają stąd silne skoki TSH, nieprzyswajanie składników odżywczych mimo prawidłowego odżywiania. A czynnikiem zapalnym wszystkich chorób autoimmunologicznych był u mnie stres…
    Pozdrawiam Jola

  6. ARTYKUŁ POWYŻSZY JEST SUPER: MERYTORYCZNY = INTELIGENTNY!
    JA ZNALAZŁAM TEŻ PONIŻSZY TEKST.

    STRES / MIGRENA / BÓL GŁOWY TO RZECZYWISTY (PO CHWILI) SPADEK POZIOMU CUKRU WE KRWI. ♥♥♥♥♥

    WSKAZÓWKA:
    Szybko zjadamy porcję: RYŻ biały, KASZE (wszystkie do wyboru) lub WARZYWA strączkowe (fasola, groch, soczewica ew. zbyt tłusta soja).

    Konsumujemy zatem tzw.
    NISKIE WĘGLOWODANY TJ. DO 26% WZROSTU.

    Mózg otrzymuje energię (węglowodany tj. biologiczne paliwo) i stabilizuje się w reakcjach. Poziom cukru wzrasta wolno, ale skutecznie (zwierzęta również).

    Zobacz także:
    ODPAROWANE WĘGLOWODANY TJ. DO STRUKTURY C.

  7. Rafale, czy człowiek na diecie ubogowęglowodanowej i bogatotłuszczowej powinien mieć podwyższony poziom cukru we krwi na czczo (np. na poziomie 100-110)? Podobno tak jest, że na takiej diecie glukoza nie jest źródłem energii i pomimo zjadania małej ilości węgli nie są one od razu spalane i stąd ich podwyższony (stały) poziom we krwi. I dlatego nie ma na takiej diecie głodu właśnie skuli tego poziomu glukozy. Ale czy nie jest czasem tak, że podwyższony poziom cukru uszkadza tkanki (w tym naczynia krwionośne)? Czy przy takim poziomie glukozy nie reaguje na nią glukoza? Czy może wzrasta odporność tkanek na glukozę? Mógłbyś to jakoś wytłumaczyć?

    1. Rafał, zdrowa osoba nie powinna mieć podniesionego poziomu glukozy na diecie low-carb/paleo. Owszem, z nadmiaru białek wytwarza się glukoza (z metabolizmu węglowych szkieletów aminokwasów glukogennych). W piśmiennictwie można spotkać raczej odporność na insulinę niż glukozę stąd wniosek, że prawdopodobnie ilość białka, którą zjadasz (albo węgli, licząc także alkohol) może być zbyt duża. Innym wyjaśnieniem jest proces chudnięcia (osiągania należnej masy ciała) kiedy to kwasy tłuszczowe z trójglicerydów są spalane a glicerol zamieniany jest na glukozę.
      I owszem – podwyższony poziom cukru we krwi uszkadza (w pierwszej kolejności powoduje drobne stany zapalne naczyń krwionośnych) organy i powoduje dysfunkcję komórek. Aby do tego doszło musisz jednak być insulinooporny (wtedy glukoza nie jest metabolizowana, tylko krąży po organizmie).

  8. Czytam z zainteresowaniem komentarze. Dowiedziałam się, ze mam Hashimoto.Mam skierowanie na operację tarczycy ze względu na liczne guzy (niezłośliwe bo kilkakrotnych biopsjach i scyntografii nie wykazało niebezpieczeństwa). Zastanawiam się na ile operacja pomoże mi poprawić stan zdrowia. Bo spodziewam się, że rozregulowana tarczyca to jeden z wymiarów nieprawidłowości w systemie immunologicznym. Nie bada się pacjenta całościowo. Nikt nie zajął się w moim przypadku 3x przekroczeniem prób wątrobowych, czy niskim poziomem krwinek białych. A podobnie jak u Pani Joli, kiedyś lekarz skwitował, że jak się nadużywa alkoholu to normalne. Czy gdzieś jest możliwość zbadania całościowego układu immunologicznego?

  9. Młodaalestara

    Bardzo fajny artykuł. Sama mam od dziecka nerwicę lekową, ciagłe stresy,które niestety po czasie spowodowały? Niedoczynnośc tarczycy+insulinoopornośc+ probemy z nadnerczami i jajnikami.Doo tego masę innych dolegliwości. Biorąc pod uwagę mój wiek,młody-20lat ładnie mnie stres zjada. Szkoda,że na niego nie ma jakiegoś lekarstwa…

  10. Czytam i czytam i czytam i naczytac się nie mogę,bardzo ciekawie i zrozumiale Pan wszystko opisuje .Choruję na Hashi,mam insulinoopornosc i okazało się ,że mam za niski poziom kortyzolu.Nie mam innych objawów choroby Addisona typu zasłabnięc,zmian skórnych,chudnięcia .Lekarz kazał czekac aż się pojawią.Nie robiłam innych badan po kątem tej choroby .Zastanawiam się czy słusznie.Pół roku minęło i wybieram się na badania a potem do endokrynologa.Boję się,czy czekając aż moje nadnercza wysiądą nie popełniam błędu .

    1. Pani Anno, lekarz najprawdopodobniej kazał czekać po to, aby upewnić się w diagnozie. To częsty sposób oceny stanu choroby we współczesnej medycynie. Przyrównałbym to do sytuacji, w której geolog woli poczekać na lawę, wypływającą z krateru zanim ogłosi erupcję wulkanu. Proszę wnikliwie przeanalizować teksty z całego cyklu https://www.ziolaiprzyprawy.info/tag/tarczyca/ (w szczególności część na temat diety). Jest szansa, żeby objawy, które Pani wskazuje się nie pojawiły, ale kluczem byłoby w kolejności zastosowanie/wykluczenie produktów, które wskazałem w artykułach a dodatkowo przejście na dietę niskowęglowodanową (dowolną, niekoniecznie Kwaśniewski ze swoją dietą optymalną).

  11. Właśnie po powrocie do wysokich węgli (ze 80-100 do 150-200 g na dobę) i glutenu (ale wciąż bez słodyczy) dopiero zaczyna mi wszystko wracać do normy po kilku miesiącach wyczerpującego stresu, arytmii i niedospanych nocy. Choć jestem zwolennikiem low carbu, to jednak odejście (tymczasowe) skutkuje odwrotnie. Może tez jest tak i dlatego, że podczas stresu zacząłem się odchudzać (ograniczać węgle i zwiększać tłuszcze), co mogło być za dużym szokiem dla organizmu.

  12. Dziękuję za szybką odpowiedź.Przeczytałam raz ,ale chyba trzeba jeszcze raz :).Kiedyś czytałam o leczeniu dietą Dr.Gersona i zdawałam sobie sprawę ,że może ona czynić cuda.Niestety w tym całym zakręconym świecie czasami trudno oddzielić ziarna od plew i znaleźć tę właściwą drogę.Pan doskonale to opisuje w sposób jasny i sensowny.Ja w swoim życiu zaliczyłam kilka diet,które podejrzewam ,że doprowadziły mnie do insulinooporności ,potem zaliczyłam kilka wizyt u dietetyczek ,które jak widzę doprowadziły mnie do totalnego zamętu.
    Jadłam 5 razy dziennie zgodnie z zaleceniami diabetologa i dietetyczek,ale nie zawsze odczuwałam potrzebę jedzenia pięciu niewielkich posiłków.Od kilku dni wydłużam sobie przerwy i bez problemu radzę sobie na razie z 4 posiłkami .Największym problemem jest odstawienie pieczywa.Ziemniaki można zastąpić kaszą .A co z chlebem ? czy najlepiej w ogóle zrezygnować czy może pokusić się i upiec z żytniej mąki.Mam jeszcze pytanie o kiszone pomidory -kiszone psiankowate .Zdziwiło mnie ,że pomidorów powinno się unikać ,ale mam całą szklarnię i muszę coś z nimi zrobić.Znalazłam przepis na kiszone pomidory na Pana stronie.Pytanie kisić i jeśc czy karmić rodzinę i a samemu omijać ?

  13. Witam panie Rafale. Od kilku dni czytam Pańskie teksty. Jestem już grubo po czterdziestce, 156 cm w kapeluszu, całe życie szczupła i w miarę aktywna fizycznie, znajome zazdroszczą sylwetki… a ja… Od wielu lat cierpię na potworne wzdęcia, nadmiar gazów, bóle brzucha, kompulsywne objadanie itp. Oprócz tego problemy skórne i inne, typu sypiący łupież, pękające do krwi opuszki palców, łuszczące plamy na twarzy i nie tylko, czy drętwienie rąk nocą (budzą mnie po kilka razy). Zawsze też starałam się „zdrowo” odżywiać, czyli owsianka na śniadanie, jak najmniej tłuszczu w potrawach, kasze, warzywa, owoce, itp. wiadomo. Oprócz tego próbowałam wielu sposobów na te dolegliwości, np. dieta warzywna dr Dąbrowskiej – porażka, jeszcze gorsze wzdęcia i bóle, głodówki – dawały całkiem niezły efekt, ale ile można… W końcu zrobiłam podyplomowe studia dietetyczne w nadziei, że pomogę sobie i jeszcze innym, i co? Nie powiem do rymu, ale taka jest prawda. Na takich studiach straszą ketozą jak babą jagą, absolutnie 50-60% energii musi! pochodzić z węglowodanów typu kasze, ciemne chleby itp., z tłuszczu 20-30% itd. Więc przestałam się głodzić, bo to szkodliwe! Grzecznie unikałam tłuszczów (wmówiłam sobie, że są obrzydliwe), jadłam pięć posiłków, warzywa, kasze… Wzdęcia i bąki coraz lepsze, po orzechach bolał mnie „prawy” brzuch – musi pani jeszcze bardziej unikać tłuszczu – odpowiedź wykładowcy…. Nie będę zanudzać, wie Pan już o co chodzi. Teraz do rzeczy… Zdecydowałam się zastosować do Pańskich zaleceń. Od trzech dni jem tłuste mięso (nic nie wykrawam i cieszę się smakiem), jajecznicę na boczku lub smalcu, wątróbka, masło, śmietana, migdały itp. (zapomniane dawno smaki) do tego sporo warzyw: marchew duszona, cebula, pomidory, papryki i takie tam. Pierwszy dzień był rewelacyjny, zero wzdęcia i głodu, zjadłam trzy pyszne posiłki, w nocy budziły mnie zdrętwiałe tradycyjnie ręce, ale nie dopatrzyłam się bólów po prawej stronie brzucha. Rano wypróżnienie jak co dzień. Drugi dzień i noc podobnie. Na trzeci dzień nieduże ale jednak wzdęcie, śmierdzące gazy i biegunka… Czy to normalne? Czy może jem za dużo warzyw? Nie doszłam jeszcze do zalecanego udziału tłuszczu, ale 60 g dziennie, to dla mnie tygodniowa dawka jak do tej pory, więc trudno tak od razu się przestawić… Postaram się jeszcze nie rezygnować, bo jednak to całkowita zmiana dla flory bakteryjnej, więc raczej powinnam się bardzo niepokoić. Jednak ciekawi mnie jak inni odczuwali początki takich zmian, bo wiele osób pisze o rewelacyjnych skutkach… Czekam niecierpliwie na Pańską opinię i pozdrawiam

  14. Bardzo ciekawy artykuł .Ja ma bardzo duzy problem z mezem nikt nie wie co mu jest juz od paru lat wyniki ma idealne a czesto mdleje i ma skoki cukru lekarze mówią ze jest zdrowy bo wyniki ma bardzo dobre mówią ze to taka jego uroda .Juz nie wiem gdzie szukac pomocy bylismy juz u wszytkich lekarzy i kazdy załamuje rece bo nie wie dlaczego tak sie dzieje ze ma takie skoki cukru po glukozie wyszło mu 37 bardzo niski a na czczo 85 jak zemdlał zmierzyłam mu cukier to miał 140 8godz po posiłku a zmierzyłam mu pozniej po 15min od omdlenie to szybko mu spadł na 90 i to juz tak trwa 7 lat i mąż nadal mdleje a zaznacze ze jest strasznym nerwusem szyko sie denerwuje bardzo szybko od razu az blady sie robi

  15. Witam
    W moim przypadku prawdopodobnie stres spowodował wystąpienie choroby skóry o nazwie liszaj płaski.Choroba bardzo dokuczliwa i trudna do leczenia.Niestety nie jednego lekarstwa na tą chorobę.Można ograniczyć skutki czyli plany i blizny smarując kilkoma maściami.U mnie niestety bez efektu.Zastanawiam się jak mogę w przyszłości ograniczyć prawdopodobieństwo eskalacja choroby.Piję jakiś zestaw ziół staram się nie stresować.
    Czy zbyt duża ilość sportu i obciążeń treningowych może spowodować taką chorobę jak moja.Wiem że wysiłek sportowy powoduje wzrost kortyzolu i może to spowodowało u mnie że organizm zwariował.Trenuję w sumie całe życie 28 lat na siłowni od kilkunastu również na rowerze.Może to za dużo,a może po prostu samo życie.Nie wiem co robić.

  16. Wszystko ciekawe i fajnie napisane,ale ja jednego nie rozumiem. Dlaczego napisałeś,żeby unikac kwasów tłuszczowych omega 6?? skoro one są wlaśnie polecane w chorobach tarczycy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.